Już pewnie nigdy nie zagramy w lidze z pierwszą drużyną Lechii… ba, zaraz i rezerwy tej drużyny to będą dla nas zbyt wysokie progi. Rezerwy Lechii mogą awansować do 3 ligi, ale najwyraźniej nie chcą. Będąc na szczycie tabeli naszej 4 ligi wiosnę rozpoczęli tragicznie. Najpierw rzucili nam kłodę pod nogi przegrywając u siebie z Cartusią, potem z problemami pokonali przyszłorocznego 5-ligowca z Gryfina, żeby w minionej kolejce ulec kolejnej drużynie, która nie ma już żadnych szans na utrzymanie – Koralowi Dębnica. Kto wie, może i nas zlekceważą i wywieziemy jakieś punkty z Gdańska? Bo gdy im się zachce grać… gdy im się zachce rewanżu za niewiarygodnie pechową porażkę z nami na jesieni… to po nas. My tymczasem jedziemy tam w niewesołych nastrojach. Nagłe wywalenie trenera, zerowy efekt nowej miotły, fatalna nieskuteczność piłkarzy Bałtyku. Jest ciężko, a jak przegramy, to nasze szanse na utrzymanie będą równe szansom wygrania „szóstki” w totolotka. Czy w ślad za Bałtykiem ruszą śladowe ilości jego kibiców? Zobaczymy. Brak mi już logicznych przesłanek by wierzyć w zwycięstwo, a więc wierzę na przekór logice. Piłkarze! Pokażecie, że macie jaja, czy jak zwykle…?