Święta, w sympatycznej i rodzinnej atmosferze minęły błyskawicznie. Dziś nastąpił nieudany atak na pracę, jednak okazało się to niewypałem, więc świąteczno – noworoczna fiesta nadal trwa ;-) . Następny termin przystąpienia do pracy: 7 stycznia 2014. Też macie tak fajnie ;-)?  Szkoda tylko, że stan forsy na koncie topnieje niczym w piosence Lady Pank – jak śnieg w maju… ostatecznie jednak nie samą forsą człowiek żyje. Odpoczynek też ważny.  Jutro nastąpi noc sylwestrowa. Po tej to nocy widzę wyraźnie, jak nieubłaganie się starzeję. Kiedyś pożegnanie starego roku i przywitanie nowego planowałem z dużym wyprzedzeniem. Były bale, imprezy…. Wino musujące, wódka lały się strumieniami, konfetti się sypało, ludzie zasypiali z ryjem w sałatce warzywnej bądź w rowie melioracyjnym. Takie były imprezy! Ten czas chyba powoli mija. Proporcje się zmieniają, odwrotnie niż kiedyś jest, czyli bardziej mi zależało w tym roku na miło spędzonych świętach niż na imprezie noworocznej. Nie macie tak? To będziecie mieli, jak 40 lat skończycie 8-) . Tłumaczę sobie, że dzieje się tak z dwóch powodów. Primo: Pijący już nie jestem, a całonocna impreza bez alkoholu? Zabawa nie ta, nie da się ukryć ;-). Secundo: Nowy rok de facto nie jest niczym szczególnym, to żaden fakt zasługujący na wyróżnienie. Dopiero teraz to pojąłem… Data jak data. Zeszły Sylwester był jednak o tyle szczególny, że postanowienie noworoczne, które ot dla zabawy sobie zaordynowałem, po raz pierwszy w życiu dotrzymałem, udało mi się spełnić. Więc i w tym roku postanowię sobie coś konkretnego postanowić, może i tym razem uda się mu (postanowieniu)  sprostać? Czego i Wam życzę – wrzućcie sobie coś konkretnego na klatę i dotrzymajcie słowa, a jeśli każdemu z was się spełni, to świat stanie się odrobinę lepszy. No chyba, że postanowienie będzie ekstremalne, np. „W przyszłym roku ani jednego dnia nie spędzę bez amfetaminy, gorzały i petów” albo „W przyszłym roku się obrzezam” albo „W przyszłym roku spróbuję,  jak to jest z owcą”… Wtedy na pewno świat nie stanie się lepszy hy hy. Reasumując – na żadną zabawę w tym roku się nie wybieram, zaległa wymuszona po kilku latach namawiań impreza z kimś z rodziny to wszystko na co mnie stać mentalnie w tym roku. Tym , którzy na to zasługują życzę, by rok AD 2014 był lepszy niż ten, co właśnie mija. Wznieście sobie toast winem musującym mylnie zwanym przez was szampanem i bawcie się dobrze. Oficjalne życzenia noworoczne Wolnej Polski może jeszcze będą… zobaczymy ;-)