Archiwum dla 1 grudnia 2013

IMG_3958

Bałtyk Gdynia – jesień 2013 – kibice

Zanim podsumuję, przypomnijmy fakty:

-Kotwica Kołobrzeg – Bałtyk – 17 z Bałtyku na tym wyjeździe. Kotwica w młynie ze Stalą Gorzów.

-Bałtyk – Kaszubia Kościerzyna – brak gości!

-Polonia Gdańsk – Bałtyk – nas 51.

-Bałtyk – Bałtyk Koszalin – bez gości.

-Cartusia Kartuzy – Bałtyk – 20 z Bałtyku na tym bliskim wyjeździe.

-Bałtyk – Lechia II Gdańsk – bez gości.

-Koral Dębnica – Bałtyk – nas 20 na tej wsi.

-Energetyk Gryfino – Bałtyk – nas 0.

-Bałtyk – Pogoń II Szczecin – zero gości.

-Chemik Police – Bałtyk – nas 73.

- Bałtyk – Gwardia Koszalin – wg Gwardii ich 0, choć było jednak widać 5 kibiców z Koszalina.

-Drawa Drawsko Pomorskie – Bałtyk – nas 4.

-Bałtyk – Arka II Gdynia – około 20 śledzi za bramą stadionu.

-Leśnik Rossa Manowo – Bałtyk – nas 8.

-Bałtyk – Pomorze Potęgowo – bez gości.

-Bałtyk – Kotwica Kołobrzeg – 4 gości.

-Kaszubia Kościerzyna – Bałtyk – nas 0.

Bardzo słaba runda.  Gdyby tak jeszcze wziąć pod uwagę same liczby, można by powiedzieć „słabo jak zwykle”, ale tak naprawdę jest coraz gorzej. Mieliśmy jeden bardzo dobry wyjazd – Chemik Police. Ilość dobra i jakość także.  Szkoda że tego dnia do niczego ciekawego nie doszło, bo następny taki wyjazd zaliczymy pewnie w 5 lidze, na Pogoń lub Gryfa.  Na najbliższych wyjazdach prezentowaliśmy się słabo (Kartuzy, Dębnica) bądź tragicznie (Kościerzyna). Na prestiżowym wyjeździe do Kołobrzegu stawiło się 17 osób żenującej zbieraniny. Trochę lepiej na derbach na Polonii. Śladowe ilości naszych fanów (acz godne osoby) pojawiły się w Drawsku czy Manowie.  Nie mamy nic. Nie mamy starych (jedna jaskółka wiosny nie czyni – Police), nie mamy młodych. Za Bałtykiem na mecze nie podążają hooligans ani ultras. Na wyjazdy jeździ grupka fanatyków, przyzwoitych ludzi którzy mają honor i wstydzą się kolejnych zer wyjazdowych. Nie są to jacyś wielcy fighterzy, ale zwykłe chłopaki, fanatycy którzy znają zasady i wstydu nie przyniosą. W razie potrzeby są  do bronienia honoru Bałtyku na pięści gotowi, gdy zajdzie taka potrzeba,  choć – jak już wspomniałem – nie wyglądają oszałamiająco. Ot, choćby piszący te słowa – ja zaliczyłem 5 wyjazdów tej rundy, co stawia mnie w super ścisłej czołówce ha ha, a że wysportowanym bandziorem nie jestem wie każdy, kto mnie zna ;-). Gdyby nie te osoby, to poza Policami, Gdańskiem i Kartuzami prawdopodobnie byłyby wszędzie zera. Tych osób, którym się jeszcze chce jest około 10, z nowych jeżdżących w tej rundzie naliczyłem… jedną osobę, więc z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że nasz koniec jest bliski i podzielimy los dinozaurów. Wymrzemy. No ale jeszcze wiosną chcę zaliczyć komplet, więc wyjazdy zaliczymy… Swoją drogą wyobrażam sobie jak dwa razy do atrakcyjnego Koszalina czy Szczecina najedziemy, jak już będzie wiadomo że lecimy. Strach się bać. Ponieważ wszyscy zgodowicze lub układowicze z wiadomych przyczyn nas olali, niewiele zaliczyliśmy meczów poza tymi Bałtyku. Ot, kilka meczów kadry, na których byli obecni chłopaki z Kategorii C, w Anglii jeszcze dojechało bodajże 7 z Polski. Poza tym Bałtyk był obecny na Marszu Niepodległości w Warszawie, ale dla mnie akurat to nie jest impreza do licytowania się w liczbach obecnych, ważne że byliśmy. W żadnych chuligańskich rozróbach nie uczestniczyliśmy, wprawdzie pewna grupa czatowała na nas na powrocie z Dębnicy, ale akurat wracaliśmy inną trasą. Próbowaliśmy też spotkać się z kimś na powrocie z Polic, ale wąsy udaremniły nasze plany. W Gdyni śledzie mają z nami problem, bo jesteśmy nieuchwytni, jednak zdarza się, że bywają oni obici, jedna taka akcja odbiła się nawet dość szerokim echem po mieście. Generalnie jednak zarówno w świecie sportu jak i kibiców Bałtyku jest smutno i ponuro. Przed nami jest długi i ciemny tunel, i, w mordę jeża, żadnego światełka na jego końcu nie widać. Pozostaje mieć nadzieję, że ci którzy po raz kolejny wieszczą nasz koniec i tym razem się pomylą.

evil

Martwe Zło

Coś mi nie wyszło z tym filmem, miałem na niego iść do kina, a ostatecznie obejrzałem go dopiero w domu po zakupieniu płyty dvd. Czekałem na ten film, bo strasznie lubię starą wersję „Martwego Zła” w reżyserii Sama Raimiego. Jak łatwo się domyśleć efekty są w tym filmie lepsze niż w pierwowzorze sprzed 20 lat – technika poszła do przodu… Tak więc niezłe efekty i niezła muza. Film zaś nie jest wierną kopia pierwowzoru, reżyser Alvarez pewne rzeczy pozmieniał i nie jest to z korzyścią dla nowej wersji – Raimi miał więcej polotu i bardziej wciskał w  fotel. Film mi się dlatego w miarę podobał, gdyż ja po prostu lubię takie kiczowate klimaty – księga umarłych z sentencjami przywołującymi do życia demony, które głupi młody człowiek odczytuje. Demony ożywają i piątka ludzi przybyła do chatki w lesie ma niezłą jazdę ;-). Krew się leje strumieniami, kobietka chowana w worku ożywa i się szarpie, inna baba mimo uciętych nóżek czołga się ze sprzętem ostrym w łapie, aby ciachnąć ostatnią żywą dziewczynę… Wszystko to spokojnie można obejrzeć, ale nie będziecie się po tym filmie bali ze strachu zajrzeć pod łóżko –nie ma obawy. Może horrory trochę mi się opatrzyły? Pełno ich w życiu codziennym – stan budżetu państwa, sytuacja służby zdrowia czy miejsce Bałtyku w tabeli – horrorów ci u nas nie brak i zwyczajnie powszednieją ;-). Jak dla mnie 6/10.