Bardzo ważne było wygrać w tym meczu – jeśli, rzecz jasna wciąż marzymy o utrzymaniu się w 4 lidze. Człowiekiem o dwóch obliczach stał się pan Bułka. Szybko, bo w 6 minucie strzelił gola dla Bałtyku. Potem z doktora Jekylla stał się panem Hyde, bo wdał się w durną pyskówkę z sędzią, dostał czerwona kartkę i osłabił drużynę. Za chwilę, w 55 minucie pan Poznański z Kołobrzegu strzelił gola na remis.  Remisy u siebie już nam dupy nie uratują i przybliżają nas do 5 ligi. Albowiem jesteśmy już na miejscu spadkowym, a bezpośredni nasi rywale w walce o otrzymanie – rezerwy Arki i Leśnik Manowo wygrały swoje mecze, i to na wyjazdach. Podsumujmy: mamy 4 punkty straty do utrzymania się w 4 lidze. Jedziemy do 3 drużyny w tabeli (Kaszubii) bez najlepszego zawodnika, bo sobie popierdolił z sędzią na boisku i teraz będzie pauzował. Na wiosnę zostanie nam 13 meczów na wyjście z tego bagna. I już teraz powiem wam, zanim to do was dotrze na 4 kolejki przed końcem rozgrywek: Bardzo ciężko będzie się utrzymać w tej klasie rozgrywkowej! A więc na kolana, do Częstochowy i modlić się o punkty w Kościerzynie… Z Kotwicy przyjechało 4 kibiców bodajże, nas około 30 w młynie, był doping i jazda ze śmieciem Danilczykiem grającym w Kotwicy. Dobre choć i tyle. Pozdro dla znajomych z Kołobrzegu!