Jutro będziemy świętować dzień szczególny – Narodowe Święto Niepodległości. 95 lat temu Naród Polski po zakończeniu I Wojny Światowej odzyskał niepodległość. Różnie potem z tą niepodległością i suwerennością bywało, także i dziś nie jest najlepiej.  Straciliśmy znaczną część naszej suwerenności na rzecz gnijącej i rozpadającej się (na szczęście) socjalistycznej Unii Europejskiej. Na dodatek rząd polski sprawia wrażenie, jakby był wasalem, państwem podległym interesom Niemiec, Rosji czy Izraela. Wróćmy jednak do jutrzejszego święta. Niektórzy uważają że święto to powinno się obchodzić w inny dzień, np. 7 października Rada Regencyjna ustaliła, iż Polska jest krajem niepodległym, a dopiero 12 listopada owa rada powierzyła obowiązki tworzenia rządu narodowego Józefowi Piłsudskiemu. To jednak detale, wiadomo że tworzenie nowego państwa po 123 latach nieistnienia musi potrwać dłużej nić jeden dzień, data 11 listopada jest więc datą symboliczną. W różnych miejscach kraju społeczeństwo będzie obchodzić to patriotyczne święto. Znów zaroi się od wywieszonych flag w oknach, biało – czerwonych chorągiewek, ludzi w miejscach wszelkich obchodów na tą okoliczność. To ważna i pożyteczna manifestacja polskości i patriotyzmu, choćby i dzień później wszystko wróciło do normy, to pokażmy ten jeden dzień, że jesteśmy razem Polakami, patriotami i że jesteśmy z tego dumni. Główny Marsz Niepodległości odbędzie się w Warszawie. Zaczyna się o 15 przy Rondzie Dmowskiego. Wszelkie inne marsze, w tym prorządowy, he he to nie są marsze patriotów. Prawdziwy marsz jest tylko jeden, nieudacznicy próbujący tworzyć marsze konkurencyjne są śmieszni i żałośni. Spotkajmy się jutro gdzieś w Polsce z biało – czerwoną chorągiewką w ręku lub z szalem Polski na twarzy. Pamiętajmy też jednak, że świętować to my zawsze potrafiliśmy nieźle, ale dzień po 11 listopada trzeba wstać, i każdy na swój sposób walczyć o to, żeby Polska była tak piękna, wielka i niepodległa jak po roku 1918 za rządów Piłsudskiego. Bo na razie do takiego stanu bardzo jest nam daleko.