Ktoś kiedyś powiedział, że starość, to jest jedyna rzecz, która panu Bogu nie wyszła. Trudno, niestety, odmówić racji temu stwierdzeniu. Wspominałem już kiedyś o tym temacie, dziś chce nim się zająć nieco szerzej. Czemu? Nie wiem. Może dlatego, że mi samemu jest już bliżej niż dalej ;-) . Może też dlatego, że siedzę w tym temacie głębiej niż większość z was. Podejrzewam, że moi czytelnicy to na ogół ludzie w wieku 15 – 50 lat, którzy starość znają jedynie przez pryzmat własnej, najbliższej rodziny (czyli max 7-8 osób) lub mediów. Problem wydaje się być dość odległym dla was, bo jeżeli już nie jesteście piękni, to przynajmniej w miarę młodzi. Tylko wydaje się, gdyż nawet się nie obejrzycie, kiedy i wy będziecie starymi ludźmi. Tymczasem już teraz emeryci stają się najliczniejszą grupą społeczną. Polska, jak każdy kraj przesiąknięty  konsumpcjonizmem staje się krajem starych ludzi. Do tego konsumpcjonizmu, który objawia się w tworzeniu małych rodzin z jednym, max dwojgiem dzieci („na więcej nas nie stać”) dochodzi bardzo trudny start w dorosłość młodych ludzi, którzy wolą tyrać na irlandzkich zmywakach czy angielskich budowach, niż w Polsce za 1180 zł miesięcznie. Tym samym masowo wyjechali oni za granicę, i nadal wyjeżdżają. Ponoć dwa miliony młodych ludzi nie ma już w Polsce, a tym samym komando starców w naszym kraju się zwiększa. Mimo ciągłego marginalizowania problemu starości w Polsce przez ekipę rządzącą, problem ten wraca niczym bumerang z narastającą siłą. Tymczasem sytuacja owszem, zmienia się, ale na gorsze.  Dla starych ludzi jest już zbyt późno na radykalne zmiany w swoim życiu, zresztą najczęściej nie mają ku temu żadnych możliwości – finansowych, fizycznych ani mentalnych. Wiek starczy i związane z tym życie na emeryturze nie jest jednakowe dla obywateli wszystkich krajów chociażby Europy.  Nawet kompletni dyletanci w tym temacie, jak też ludzie całkiem młodzi doskonale wiedzą, że inaczej wygląda starość w Szwecji, Niemczech czy Anglii a inaczej w Polsce.  Tam emeryci korzystają z życia i robią rzeczy, na które wcześniej, podczas życia zawodowego nie mieli czasu, np. zwiedzają, zbierają znaczki lub piją 24 – letnią whisky. U nas zaś emerytura to jest przedsionek śmierci. Nasi staruszkowie owszem, zwiedzają – ale przychodnie i szpitale, gdzie w wielomiesięcznych kolejkach oczekują na wizyty u lekarzy. Zbierają – ale recepty na leki i rachunki na płatności, których nie mogą zrealizować. A piją nie 24 – letnią whisky, tylko wodę z kranu lub herbatę z Biedronki. Dochodzi jeszcze jedna kwestia – o ile starym małżeństwom jest ciężko, o tyle życie starych ludzi samotnych to już jest tragedia i dramat. Widuję takich ludzi kilkunastu na co dzień, gadam z nimi… co dzień jestem wielokrotnym świadkiem nędzy i upodlenia, jakie serwuje seniorom nasz niepolski rząd. Niech taka babcia ma emeryturę dajmy na to 1300 zł – wcale nie najniższą!  Czynsz, prąd, gaz i telewizja za dwupokojowe mieszkanie w bloku niech wyniesie 700 zł – wcale nie liczę najdrożej. Jeżeli babcia ma jedną z tych chorób (nie daj Boże kilka naraz) – nadciśnienie, choroby serca, cukrzyca – wydaje na leki i wizyty u lekarza minimum 200 zł co miesiąc. A większość ludzi starych jest schorowanych… Zostaje nam 400 zł na miesiąc na żywność, ubranie, remonty, środki czystości i chemiczne, bilety na przejazdy, o wydatkach na przyjemności, jakieś np. zdrowotne masaże czy kulturę w ogóle nie wspominam, bo one po prostu nie istnieją.  Na to wszystko wychodzi średnio 13 zł na dzień. Piszę wam te wszystkie wyliczenia, żebyście nie myśleli że przesadzam, albo że te dziadki chcą nie wiadomo czego. Bardzo często stykam się z ludźmi, którzy mówią, że proszą Boga o szybką i bezbolesną śmierć. Żeby już przestać się męczyć na tym gównianym świecie, w tym gównianym kraju, w który kiedyś tak wierzyli, zapieprzali ciężko po 40 lat, byli pewni godnej starości i życia, no może nie w dobrobycie, ale w normalnych, przyzwoitych warunkach. Teraz już marzą zaś, aby to jak najszybciej się skończyło. Winą za ten stan rzeczy obarczam wszystkie ekipy rządzące od tzw. upadku komuny w 1989 roku. Żaden rząd od tegoż roku – komunistyczny, pisowski czy teraz platformerski – nie zajął się solidną reformą służby zdrowia. Pewnie dlatego, że nie widzą dalej niż czubek własnego nosa – wszak szmaciarze zwani posłami leczą się w rządowej klinice na Szaserów na nasz koszt i im niedostatek lub czekanie np. rok na specjalistę od schorowanego serca nie grozi… Największy cios dla emerytów zgotował rząd Suchockiej, który zmienił system naliczania emerytur na korzystny dla rządu a tragiczny dla emerytów, których znaczna część stała się od tej pory nędzarzami. Coś tam próbował zmienić rząd Kaczyńskiego, który zmniejszył emerytom składkę rentową, ale albo za krótko był u steru władzy, albo więcej się już nie wysilał. Do dzisiaj nikt się nawet nie wziął za reformę służby zdrowia, który to resort jest dla emerytów najważniejszy. Przelicznik zarobków na późniejsze emerytury jest skandaliczny. Do tego emeryci płacą jeszcze od swych emerytur składki, co jest mega skandalem, gdyż składki odprowadzali oni przez całe życie, i na starość teoretycznie z odłożonych przez siebie składek żyją! Więc jest to, niezgodne z prawem podwójne opodatkowanie. I co? I gówno. Nikt się tym nie przejmuje. Dlatego jeżeli macie swój dom, rodzinę i nawet jeśli macie ciężko, to zainteresujcie się swoimi najbliższymi emerytami. Może o tym nie wiecie, bo wstydzą się wam powiedzieć, ale całkiem możliwe jest, że nie mają za co kupić chleba. Albo ich coś zajebiście boli, ale recepta na 50 zł za lek przekracza ich możliwości finansowe.  Pamiętajcie, że te dziadki robiły kiedyś co w ich mocy, by żyło się wam jak najlepiej. A jeżeli kiedyś powiesimy tych wszystkich rządzących tym krajem śmieci, przywróćmy godność i radość życia ludziom starym. To także inwestycja w przyszłość, bo jak już mówiłem – i was starość nie ominie…