Kolejna ekipa zdjęła skalp Bałtyku. Coraz rzadziej udaje się graczom Bałtyku mnie zaskoczyć, a jednak tym razem im się udało. Przegrywać 0-3 do przerwy w niejakim Manowie to już naprawdę trzeba umieć, trzeba się postarać… Potem rozpaczliwa pogoń za wynikiem i doganiamy ich w 88 minucie dzięki dwóm golom Rusinka i jednym Piekarskiego. Potem leci sobie 90 minuta i jest dramat – sędzia puszcza koszmarnego spalonego, na którym jest kilku zawodników Leśnika, niejaki Romańczyk strzela gola i przegrywamy 4-3. Można powiedzieć, że oddaliśmy te 4-3 które na takim farcie zdobyliśmy z Lechią II. Takie wyniki wskazują, że nie tylko będzie dramatyczna walka o utrzymanie, ale i jeszcze nie wiadomo, jakim skutkiem się ona zakończy… może być ciężko. Bałtyk grał na tym wyjeździe wspierany dopingiem naszych kibiców – konkretnie 8 osób zaliczyło ten wyjazd. Wszystkich miejscowych naliczono 61 osób – oczywiście bez młyna i dopingu. Kilku małolatów miało szaliki… bodajże ośmiu. Ja niestety być nie mogłem, więc dziękuję obecnym za relację i zdjęcie. Podczas pierwszej połowy ktoś tam obcinał, ale że nic się nie działo, więc nie ma co snuć zbędnych dywagacji. Powrót spokojny.