Bałtyk w tym meczu strzelił 3 gole, jednak zapowiadanego przeze mnie pogromu nie było, albowiem jednego z goli strzelił Kokosiński, tyle że do własnej bramki. Ogólnie wygraliśmy 2-1 po golach Kursa w 33 i Bułki w 81 minucie. Bałtyk tradycyjnie grał bardzo ambitnie i tradycyjnie niezbyt to wychodziło, na szczęście w tym meczu wystąpił już Bułka, który pod koniec meczu przesądził o zwycięstwie naszej drużyny. Na meczu ogółem było niewielu widzów – około 200, w tym dopingowało Bałtyk 60-70 osób. Za płotem zebrała się skromna grupka śledzi, w liczbie 20 max 30 osób. Sporo milicji obstawiało ten mecz i oczywiście było spokojnie poza drobnymi wymianami uprzejmości. Najprawdopodobniej 10 miejsce w tabeli zapewni nam utrzymanie w naszej lidze. W tej chwili awansowaliśmy na 9 miejsce, więc prawdopodobnie do końca sezonu czeka nas horror pod tytułem – „Czy uda się utrzymać”. Oby to był horror z happy endem…