Do Drawska jechaliśmy solidnym, szybkim autem, więc mimo kilku przerw po drodze dojechaliśmy na miejsce na półtorej godziny przed meczem. Jako znawca Drawska zaprowadziłem chłopaków do pomnika ruskich czołgów, jeden z nich zdobyliśmy, co uwieczniliśmy symboliczną fotką uwieczniającą nasze zwycięstwo nad ruskim kacapem 8-) . Potem udaliśmy się do baru na posiłek, by w końcu udać się na stadion. Jest on na wygwizdowie, z kilometr za miastem. Mały, kameralny, z trybunami na 1000 osób – w sam raz na naszą ligę. Jeżeli jednak Drawa awansuje do wyższej klasy rozgrywkowej, to będzie to z krzywdą dla tego miasteczka. Miejsce takich wichur to maximum 4 liga. Wjechaliśmy autem na teren stadionu podając się za działaczy, co nie uchroniło nas przed kupnem biletów po 8 zł. za sztukę. Wszyscy byliśmy w barwach, głupia ochrona zapędziła nas do klatki dla przyjezdnych. Tam cały mecz dzielnie dopingowaliśmy, pomagała nam w tym świetna akustyka drawskiego stadionu. Wyjazd do Drawska zaliczyliśmy w 4 osoby. Miejscowi nie istnieli, mecz oglądało poza nami ze 200 osób, jakieś stare dziadki miały ze 2-3 szale i to wszystko. Aha, w pewnym momencie podbiło pod klatkę dwóch miejscowych obcinaczy, pokukali 5 minut i poszli sobie. Mecz się skończył, piłkarze choć grali ambitnie i dzielnie, znów w plecy. Wszyscy oni podziękowali nam za doping i przeprosili za wynik, byli trochę przygaszeni, no trudno – co zrobić. Na pewno dadzą radę się utrzymać, będzie dobrze! Nasz 4-osobowy skład to po jednym kibicu z Lęborka, Karwin, Witomina i Gdańska. Męczył nas trochę kolega z Witomina, który to po wypiciu 10 piwa ma wstrętną pijacką manierę, a mianowicie co 20 minut powtarza to samo, coraz bełkotliwszym tonem, co przy kilku godzinach w trasie jest trochę uciążliwe :mrgreen: . Powrót szybki i spokojny, szkoda że świetna piłkarska wyjazdowa passa została przerwana…

Ruski czołg zdobyty :lol:

Ekipa z Drawska 8-)

Bilet meczowy