Archiwum dla Lipiec, 2013

ple

Plesiu (1978 – 2013)

Zgody powstają, potem upadają, a w ich miejsce znów powstają nowe… Życie kibicowskie nie znosi próżni. Jednak nawet ze zgód już nieaktualnych na ogół zostaje ktoś, kto zostaje przyjacielem prywatnym, z którym później utrzymuje się kontakty… W Olsztynie do takich osób zdecydowanie należał Plesiu. Jeden z założycieli zgody Stomilu z Bałtykiem do samego końca był naszym przyjacielem, a nawet już po zerwaniu zgody bywał gościem na naszych meczach. Wiele zabawnych sytuacji i awantur staje mi przed oczami gdy przypomnę sobie twarz Plesia. Zawsze w dobrym humorze, dobry kumpel i chuligan, nigdy nie odmawiał drobnego toastu… Jeszcze kilka tygodni  przed meczem Arka – Stomil dzwonił do mnie, chciał się przy okazji wyjazdu do Gdyni umówić na jakieś piwo… Nie mogłem, byłem w tym czasie w Łodzi… Teraz pozostaje żal, gdyż braku tamtego spotkania nie da się już nadrobić :cry: . Piotr – dla przyjaciół Plesiu – odszedł od nas 13 lipca w wieku 35 lat nagle… zbyt nagle. W jego ostatniej drodze towarzyszyło mu dziś w Olsztynie 4 kibiców Bałtyku Gdynia. Spoczywaj w spokoju, druhu! Będziemy pamiętać…

trw1

Z życia wzięte…

Trzeba nadrobić braki w newsach – ciągle coś się dzieje, a redaktor pisać nie ma czasu… Na szczęście na 3 tygodnie wyzwoliłem się z kieratu pracy zarobkowej i można nadgonić zaległości… Kilka dni temu gruchnęła wieść, że przywrócili koncesję Telewizji Trwam. To dobra wiadomość, bo możemy nadal się łudzić co do wolności mediów, mamy też dowód na to, że rząd Tuska jest już nieco obsrany i traci nad swymi poczynaniami kontrolę. Najpierw bez powodu im koncesję zabrali, teraz bez powodu przyznali… Głupkowate gadanie, że nie wszystko w kwestiach finansowych było uregulowane akurat w stosunku do bardzo bogatej fundacji Lux Veritas, która zarządza Tv Trwam, śmierdzi na odległość kantem i zagrywką polityczną. I teraz nagle po kilku miesiącach okazało się, że już te zaległości uzupełnili… Prymitywny rząd, prymitywne zagrywki. I chociaż chłopaki w TV Trwam przynudzają okrutnie, to powinni nadawać ile wlezie, bo to ich sprawa, jaki program nadają i ilu, oraz jakich mają odbiorców. A rząd głupków strzelił sobie nieco w stopę, myśleli że pojadą trochę z Rydzykiem i im punktów sondażowych przybędzie, a zrobili z siebie takich debili, że wyszło akurat odwrotnie. Ja zresztą problemu nie znałem, bo u mnie na kablu Tv trwam jest cały czas i mogłem oglądać do woli. Śmieszne jest to, że ostatnio na moim osiedlu była zmiana operatora, czegoś tam nie dopatrzyłem i nie zgłosiłem i obecnie telewizji nie mam wcale. Dyskomfort z tego powodu mam jedynie w postaci zagniewanej narzeczonej, bo ja bez tego telewizyjnego syfu mogę żyć… tym bardziej że meczów jeszcze żadnych nie ma. No, ale coś tam trzeba załatwić, bo jak i internet odłączą to już tylko na linę albo z mostu 8-)

- Zakończyła się afera z Trwam, zaczęła nowa – z Radwańską. Otóż panna Agnieszka zgodziła się na zrobienie sesji fotograficznej w ESPN. Elegancka rozbierana sesja dla koneserów kobiecego piękna. Media katolickie pojechały z panną Agą, jakby brała udział w pornolu z Rocco Siffredim „Włóż go przez kratę 3”, albo innym równie ambitnym intelektualnie. Zrobili jej niesamowitą reklamę, nawet ja zajrzałem do sieci, aby zobaczyć co też za wyuzdane zdjęcia naszej tenisistki numer 1 wyciekły w eter. I cóż się okazało? Zdjęcia są takie, że nic gołego praktycznie na nich nie ma. Pod tekstem widzicie najodważniejsze z nich, gdzie pannie Adze widać trochę tyłka. Agnieszka nie jest jakoś specjalnie urodziwa (choć saldo jej konta jest na bank prześliczne :lol: ), ale jest zgrabna – jak większość zawodowych tenisistek i wstydzić się nie ma czego. Niestety, na skutek tych fotek życie panny Radwańskiej zmieniło się diametralnie w kilka godzin. Otóż organizacja „Nie wstydzę się Jezusa” wykluczyła ją ze swoich szeregów!!! I co teraz, ja się pytam? No co teraz??? Życie panny Agnieszki już nigdy nie będzie takie same… Trochę nadrobiła u mnie sympatii po beznadziejnych igrzyskach w Londynie. Panno Agnieszko czekam na więcej… i tak już panią wywalili. PS – i nie tylko sex i rozpusta jej w głowie, na kortach Wimbledonu spisała się całkiem całkiem…

- Do Polski zawitał cudotwórca. Czarnoskóry Ojciec John Bashobora przybył z Ugandy leczyć i wskrzeszać ludzi. U nas wiara w cudy jest spora, więc na stadion narodowy przyszło prawie 60.000 ludzi. Zrobił mu reklamę John Godson z Platformy Obywatelskiej, który powiedział, że na własne oczy widział, jak Bashobora wskrzesił umarłego! Kurde Uganda dotychczas kojarzyła mi się jedynie z Idi Aminem i największą inflacją świata. Ja tylko nie mogę pojąć, że tylu jest świadków, a udokumentowane nigdzie nie jest, jak owi zmarli zmartwychwstają. Trochę powiało chłodem gdy wyobraziłem sobie, jak to Bashobora wskrzesi jakiegoś nieżywego, niczym haitański czarownik korzystający z wiedzy Voo Doo… A jakby ożywił hurtowo dajmy na to 100 umarłych?? Czy film „Świt Żywych Trupów” pana Romero przestanie być uznawany jako tylko wytwór fantazji? O takich drobiazgach, jak odrastanie kończyn czy znikanie komórek rakowych chyba nawet nie muszę wspominać ? Tak już trochę na poważniej. Chciałbym się dowiedzieć i liczę na czyjąś informację, bo sprawdzać mi się nie chce. Czy kościół katolicki całą swoją powagą potwierdza i patronuje wyczynom uzdrowiciela z Ugandy? Mam nadzieję, że nie. Jeśli tak – nie mam więcej pytań.

-Nie dawno z pompą obchodził swoje 90 urodziny zbrodniarz Jaruzelski. Ten wróg narodu polskiego jest zbyt chory by stanąć przed sądem, lecz wystarczająco zdrowy na balowanie. Ja naprawdę nie mogę uwierzyć, że aż 52% Polaków dobrze go dzisiaj ocenia. To jakaś karykatura, żart, fałsz niesamowity. Jeżeli to jednak prawda, to wiadomym jest, że w tym kraju nic dobrego stać się już nie może. W bardzo dużym skrócie: Jaruzel pochodził ze szlacheckiej, religijnej rodziny. Gdy tatko jego zaczął bać się ruskich, wyrzekł się polskości i poprosił w 1941 o obywatelstwo radzieckie dla całej rodziny. Od tego momentu skurwienie przeszło z taty na syna i już do końca życia stało się znakiem rozpoznawczym krwawego Wojtka. Szkołę oficerską w Riazaniu Wojtek ukończył z takimi sobie wynikami, ale braki w edukacji nadrabiał nadzwyczajną gorliwością w służeniu armii radzieckiej, w 1945 roku oddział Jaruzelskiego bierze udział w eksterminacji polskiej partyzantki, w 1956 roku zostaje najmłodszym generałem w Ludowym Wojsku Polskim. Jako jedyny opowiedział się za pozostaniem w Polsce Rokossowskiego, potem z wielkim entuzjazmem tłumi praską wiosnę. W 1970 roku odpowiada za śmierć 40 robotników i ranienie 1000 z nich, aż w końcu w 1981 roku wprowadza stan wojenny, kiedy to osobiście prosił ruskich o interwencję przeciwko Polakom, co potwierdza adiutant Kulikowa w swych zeznaniach. To tak bardzo pokrótce. Nie chcę już szczegółowo pisać kim był i co robił Jaruzelski podczas swego marnego żywota, informacje na ten temat są dostępne w necie. Piekło kiedyś pochłonie tego zdrajcę i zbrodniarza i oby zdychał długo i boleśnie. A jak już zdechnie w końcu, to niech Ojciec Bashobora go nie wskrzesza. Serdecznie proszę :twisted: .

wol1

Rzeź Wołyńska 1943

70 lat temu Ukraińcy dokonali rzezi na Polakach. Dokonywali ich wcześniej, ale tego pamiętnego dnia – 11 lipca 1943 agresja Ukraińców wobec Polaków osiągnęła apogeum. Za jednym zamachem zbrodniarze zaatakowali 99 wsi polskich, mordując wszystkich ludzi łącznie z dziećmi, burząc domy i paląc kościoły. Dokonali tego ukraińscy nacjonaliści przy wsparciu UPA pod wodzą Stepana Bandery, zbrodniarza i psychopaty. Dziś temu bandycie na Ukrainie wystawia się pomniki i czci się jego pamięć, co oznacza iż ten naród jest nadal na wpół bydlętami, gatunkiem niższym od ludzkiego,  śmierdzącymi ukraińskimi ścierwami, będących onegdaj (a i w przyszłości mam nadzieję, niedalekiej) parobkami Polaków. Do dzisiaj ukraińskie kreatury próbują fałszować historię, do dzisiaj zaprzeczają oczywistemu ludobójstwu w ich wykonaniu. Bo czym nazwać świadome wymordowanie ponad 100.000 Polaków? Wypadkiem przy pracy? Ukraińcy nawet nie atakowali otwarcie, jak żołnierze, tylko najczęściej pod osłoną nocy otaczali wioskę, po czym zapalali domy i strzelali do uciekających ludzi, czasem tez udawali że przyszli pokojowo jako np. rosyjscy partyzanci, podstępem niewolili mieszkańców domów po czym bestialsko ich mordowali. Polacy trochę się organizowali w samoobronę i robili też akcje na ukraińskich oprawców, ale należy sobie powiedzieć jasno – rachunki jeszcze nie wyrównane! Jeszcze polskie czołgi przejadą się ulicami polskiego Lwowa, a Ukraińcy będą znowu nikim, śmieciami zdatnymi jedynie do służenia polskim panom… jeszcze trochę :twisted: . Wołyń 1943 – pamiętamy!!!

Dzieci wieszane, często jeszcze żywcem na słupach, mocowane na nim kolczastym drutem, powoli dogorywały…

Stosy trupów wrzucano najczęściej do zbiorczych dołów i razem chowano.

Stepan Bandera – ukraiński morderca i ludobójca, dla Ukraińców jednak bohater…

Bałtyk Gdynia – podsumowanie sezonu – część druga – kibice

Aby podsumować rundę wiosenną w wykonaniu kibiców Bałtyku najpierw trochę statystyki:

- Bałtyk – Polonia Gdańsk – 5 kibiców gości z mała flagą.

- Pogoń II Szczecin – Bałtyk – 3 kibiców Bałtyku na tym wyjeździe.

- Bałtyk – Pogoń Barlinek – bez gości.

- Drawa Drawsko Pomorskie – Bałtyk – 30 kibiców Bałtyku na tym wyjeździe.

- Bałtyk – Lechia II Gdańsk – bez gości.

- Dąb Dębno – Bałtyk – 4 kibiców Bałtyku obecnych w Dębnie.

- Bałtyk – Koral Dębnica – oczywiście bez gości.

- Gwardia Koszalin – Bałtyk – 37 kibiców Bałtyku w Koszalinie.

- Bałtyk – Energetyk Gryfino – bez gości.

- Kotwica Kołobrzeg – Bałtyk – 20 kibiców Bałtyku w Kołobrzegu.

- Bałtyk – Chemik Police – bez gości.

- Cartusia Kartuzy – Bałtyk – 15 z Bałtyku w Kartuzach.

-Bałtyk – Błękitni Stargard Szczeciński – bez gości.

- Bałtyk – Arka II Gdynia – 120-150 kibiców Arki pod stadionem. Przed końcem I połowy meczu rozeszli się.

- Gryf Słupsk – Bałtyk – 18 kibiców Bałtyku w Słupsku.

 

Trudno być zadowolonym z wiosny 2013 w wykonaniu kibiców Bałtyku Gdynia. Który to już raz piszę podobne słowa w podsumowaniu rundy? Kibice Bałtyku w swej słabości są powtarzalni niczym wakacyjny repertuar filmowy w Polsacie. Runda w rundę to samo – znów słabo. To niewiarygodne, że w ćwierćmilionowym mieście, w klubie o ponad 80-letniej historii, który ma całkiem pokaźny dorobek sportowy, w którym pierwsi zorganizowani kibice pojawili się w 1984 roku nie ma dziś 50-osobowej bandy chcącej jeździć na wyjazdy i walić po ryjach wszelakich frajerów. Że nie ma kolejnej 50 – osobowej bandy ultrasów chcącej pokazać się na tle niezbyt silnych przeciwników naszej grupy ligowej. Najlepsze ekipy z naszej grupy – Gwardia i Gryf to nic specjalnego, „prochu” kibicowskiego nie wymyślą, a jednak w skali swego fanatyzmu, organizacji wyjazdów, dążności do zadym i inwencji kibicowskiej są lata świetlne przed nami! Rozumiecie to? Możemy im czyścić buty. Bo nie chce wam się dupy ruszyć na wyjazdy, bo ciągle macie tysiąc powodów żeby nie dopingować swojego klubu, bo lepiej się zaćpać, zachlać czy poruchać, niż zaliczyć wyjazd swej drużyny. Kolejny raz odłożyłem w czasie swą kibicowską emeryturę, bo mi po prostu wstyd, żeby Bałtyk zbierał kolejne zera wyjazdowe. W tej rundzie najwięcej wyjazdów zaliczył 36-letni fanatyk z problemami osobistymi, 30-letni mąż i ojciec dwójki dzieci i ja – 40 letni, kurwa, młodzieniec. Doprawdy zajebiście, że kolejną rundę spędziliście w domu, koledzy. Siedźcie dalej, poradzimy sobie bez was. Poza nami trzema około 25 osobom chciało się cokolwiek zaliczyć, choć na 2 mecze pojechać. Damy sobie z nimi radę, myślę że kolejna runda – jesień 2013 – także będzie bez zera wyjazdowego. Może dojdzie ktoś nowy – młody i normalny, nie „skażony” dziadostwem kibicowskim starszych kolegów. A wy, koledzy – już słyszę te huczne imprezy, ten przyrost odwagi po każdym kolejnym piwie, po każdej kolejnej kresce… Te odważne pieśni, jak to Bałtyk rządzi i jaka to Arka kurwa… Odważni w 4 ścianach knajpy bądź w zaciszu domowym… Bawcie się dobrze. Tylko nie mówcie publicznie, że jesteście z Bałtyku, bo to obciach dla tego klubu – tacy kibice. Gdy zająć się trochę konkretniej minioną wiosną można powiedzieć że znośnie zaliczyliśmy Gwardię, Drawsko i Gryfa. W Koszalinie i Słupsku nawet mogło się coś drobnego dziać, ale skończyło się na niczym. Pozostałe wyjazdy to już padlina. Odpadli nam kolejni przyjaciele – nie przepadają za nami już w Kartuzach. Została nam już tylko zagraniczna zgoda z Ferencvarosem i – obym się mylił – tez nie potrwa ona zbyt długo. Łatwo się domyśleć dlaczego, no nie? Niektórzy próbowali mi wmówić, ze to przez nędzną piłkę w naszym wykonaniu jest tak marnie. Koneserzy futbolu, kurwa. W całym naszym kraju jest bardzo marnie z piłką, nie mamy ani jednej dobrej drużyny klubowej, kadra przepierdala wszystko co się da, a kibiców mamy jednych z lepszych w świecie. Nie tędy droga, nie ten zjebany tok myślenia. Czekacie na sukcesy żeby zacząć jeździć, to lepiej od razu wjedźcie w Gdyni windą na 10 piętro na ul. Krawieckiej, wejdźcie na dach, po czym skaczcie na bańkę. Bo sukcesów w tym klubie długo jeszcze nie będzie. Bardzo długo. Żeby już skończyć jakimkolwiek pozytywem to przypomnę, że jesienią zaliczyliśmy tylko 1 wyjazd – Barlinek. Więc jakby nie było – jest postęp. Życie toczy się dalej, zapewne niedługo poznamy nowy terminarz, a w 1 lub drugi weekend sierpnia zaczniemy grać. Gdzie będzie pierwszy wyjazd w nadchodzącym sezonie? Już nie mogę się doczekać… :twisted:

Bałtyk Gdynia – podsumowanie sezonu – część pierwsza

Przed rozpoczęciem rundy wiosennej Bałtyk miał 6 czy 7 punktów straty do miejsca premiowanego awansem. Mimo braku jakiś sensownych wzmocnień ta niezbyt duża strata posłużyła zarządowi do buńczucznych deklaracji walki o awans. Dlaczego więc tego awansu Bałtyk nie wywalczył? Jest taka historyjka z życia Napoleona. Wjeżdża on do jakiegoś miasteczka ze swoim wojskiem, a tu tymczasem nie witają go salwy armatnie – jak to wtedy było w zwyczaju.  Pyta się wtedy burmistrza tego miasta o przyczynę takiego stanu rzeczy, na co ten mu odpowiada – „Po pierwsze – nie mamy armat”. Więcej powodów Napoleon słyszeć już nie chciał.  Podobnie jest z Bałtykiem. Nie mamy żadnych armat – czyli graczy mogących „wystrzelić”, czyli ten awans zapewnić. Słowa zarządu okazały się pustymi deklaracjami bez jakiegokolwiek pokrycia, szwankowały u nas właściwie wszystkie ogniwa: obrona, pomoc i przede wszystkim atak, którego właściwie nie było. Dość powiedzieć, że mniej strzelonych goli od nas miała tylko Cartusia Kartuzy i Gryf Słupsk, który całą rundę wiosenną już nie grał w piłkę, tylko dogorywał na stadionach, przegrywając wszystko co się da (no, nie wszystko… z nami zremisował). Powstaje więc pytanie – po co i w jakim celu zarząd Bałtyku rozpuszczał po trójmiejskich mediach bzdurne informacje o ataku na pozycję lidera?  Czy nie dość mu było kompromitacji z poprzedniego sezonu 2011/12, gdy też były szumne zapowiedzi, a skończyło się spadkiem do 4 ligi?  Czy zarząd świadomie robił kibiców w chuja, mając nadzieję coś dla siebie przy okazji ugrać i trochę dłużej utrzymać się na stołkach? Czy też są to bezmózgie tępaki, które mimo braku finansów, piłkarzy, stadionu i jakiejkolwiek ambicji naiwnie wierzyli ze „jakoś to będzie” i „może jednak się uda”…? Jak mam ocenić swych, w kilku przypadkach kolegów? Że są oszustami i cwaniakami czy jednak tępakami? Nie mam zamiaru tu wobec nikogo być wulgarnym, nie mam stuprocentowej pewności, więc pozostawię te pytania bez odpowiedzi… sami jej sobie udzielcie. Wolałbym żebyście byli tępakami, bo wtedy mogę przynajmniej uwierzyć w wasze dobre chęci. Jest nimi wprawdzie piekło wybrukowane, ale zawsze to lepsza opcja niż świadome kurestwo. Bo wtedy już nie będę mógł was nazywać kolegami, co zapewne i tak macie w dupie. Prymitywny pijar polegający na wieszczeniu obietnic bez pokrycia kompletnie się nie sprawdził. Poza tą wielką kompromitacją zarządu zdarzały się mniejsze, jak np. nagłośnienie faktu, że niby mamy zakaz wyjazdowy do Szczecina i że będzie zamknięty sektor dla gości. Byłem, sprawdziłem – sektor dla gości otwarty, problemów zero. Ale wieść poszła i sporo osób zrezygnowało z wyjazdu. Zarząd nie musi sobie jednak nic z nieudanego sezonu robić, bo przecież żadna kara, czystka, zmiana ekipy mu nie grozi… Możemy sobie spaść nawet do 6 ligi, a towarzysze nadal mocno okopani na swych pozycjach będą mieli bekę z wszelakiej opozycji… Już to przerabialiśmy i to wszystko kiedyś źle się skończy… Nie dla towarzyszy z Bałtyku, rzecz jasna, tylko dla samego klubu. W każdym razie gdy już wiadomo, że nadal będzie syf finansowy, że nadal gramy na stadionie rugby, że nadal chłopaki z zarządu są nie do ruszenia sugeruję delikatnie, aby tym razem wstrzymać się z deklaracjami.  Przynajmniej tymi na wyrost. Bardzo możliwym jest, iż od sezonu 2014/15 nasza grupa 4 ligi powiększy się o 2 województwa  - Wielkopolskie i Kujawsko – Pomorskie. Wtedy zapewne 6, może 8 albo max 10 drużyn będzie walczyło w nadchodzącym sezonie o utrzymanie się w tej powiększonej lidze. Ponieważ w tym sezonie zajęliśmy 9 miejsce w swojej grupie jasnym jest, iż wielkim sukcesem będzie dla nas utrzymanie się w tej lidze, by nie przeżyć kolejnej goryczy spadku. Tylko tyle i zarazem aż tyle jest naszym kresem możliwości w nadchodzącym sezonie.  Lepiej to sobie od razu powiedzieć. Ktoś by mógł spytać – skąd mój pesymizm, czy jak ja twierdzę – realizm? Wszak naszym sponsorem jest Amica – kuchenkowy potentat. No cóż, sponsor to nie jest zbyt udany. Przede wszystkim jest to nazwa skompromitowana – Amica swą nazwą firmowała największe przekręty piłkarskie w Polsce, Rysiek Forbrich właśnie z wroneckiego klubu był nazywany fryzjerem i ustawiał wyniki połowy ligi w naszym kraju, okrzyk „działacze Amici kupują wyniki” niósł się po wielu stadionach polskich. U nas działacze tego zakładu nie byli już tak hojni. Co będzie z nimi dalej? Odpowiedzi na te pytania udzielił pan Wojciech Antkowiak. Oto jego słowa: „Pieniądze, które przelewa Amika na konto klubu, przeznaczone są na pierwszy zespół. Wyniki pierwszego zespołu, były uważnie śledzone w Poznaniu, do kiedy Bałtyk grał w II lidze. Obecnie może pojawić się kłopot tego typu, że Lech będzie miał swoją drużynę rezerw w III lidze. A to może mieć wpływ, na zainteresowanie współpracą z Bałtykiem, w kolejnych latach.” Chciałbym podziękować wręcz panu Wojciechowi za te słowa, uniknęliśmy przynajmniej kolejnych zasłon dymnych i pijarowskich bzdur. Każdy choć trochę ogarnięty zrozumie, że Amica ma na nas WYJEBANE. To żaden sponsor. Z nim spadliśmy o ligę niżej i skompromitowaliśmy się będąc w środku stawki w następnym sezonie. Być może dają jakieś pieniądze na przeżycie, ale na pewno ich celem nie jest żaden awans Bałtyku. Chyba że zatrudnimy Ryśka z Wronek. Może i oszust i złodziej, ale na bank obrotniejszy od naszych działaczy. Ten to by nawet awansował z Kudybą w ataku :lol: . Podsumowując – jest źle i lepiej nie będzie, osobom wierzącym polecam modlić się, by nie było jeszcze gorzej. Parafrazując nieco księdza Twardowskiego – Śpieszmy się kochać 4 ligę, tak szybko może odejść…. A na koniec tak po ludzku – a po co nam wyższa liga?? Jako kibice kompletnie na nią nie zasługujemy. Ale o tym już w drugiej części podsumowania – kibicowskiej – która będzie niebawem.