Archiwum dla Czerwiec, 2013

czl

Człowiek ze stali

Film „Człowiek ze stali” jest ekranizacją dziecięcych wspomnień – któż z nas nie pamięta „Supermana”? Nigdy nie przepadałem za tym bohaterem i uważałem film z nim za amerykański gniot, jednak na nową wersję „Supermana” w wersji 3D do kina się wybrałem. Generalnie nie jest źle. Mimo że film trwa prawie 2 i pół godziny nie ma podczas jego oglądania nudy i ziewania. Oglądamy genezę powstania super bohatera i historię jego dostania się na ziemię. Potem Clark Kent dorasta w rodzinie farmerskiej i poznaje swoje moce. Właściwie to zbytnio nie ma o czym opowiadać, gdyż film jest do bólu przewidywalny. Pojawia się zły generał Zod, który chce odrodzić Krypton na planecie Ziemi kosztem jej mieszkańców. Nasz bohater ujawnia więc swe moce i walczy o ocalenie Ziemian. Znana wszystkim historia z happy endem… Ta przewidywalność nieco męczy, ale sceny bitewne dobre, efekty 3D znośne, muzyka niezła – można obejrzeć bez zbytnich uniesień, ale i bez stresu. Niezła obsada aktorska – Costner, Crowe, Fishburne i w roli Kenta Henry Cavill nieco ratują film. Mało w tym filmie komedii, raczej bym go nazwał filmem akcji w konwencji science fiction.  Do obejrzenia, można wybrać się do kina – jak dla mnie 6 / 10.

Gryf-Bałtyk.22.06.2013 011

Gryf Słupsk – Bałtyk Gdynia

Na ten wyjazd wybrali się kibice Bałtyku, natomiast dziewczyny i geje za takowych jedynie się uważający zostali w domach (z kilkoma uzasadnionymi wyjątkami). Spotkaliśmy się w miejscu naszej zbiórki w 4 auta. To miejsce to zbyt tajemnicze chyba nie jest, bo pojawiły się też tajniaki z kamerą :evil: . Bylibyśmy w Słupsku grubo przed czasem, ale już pod Redzikowem okazało się, że nikt nie wie jak dokładnie jechać. Wbiłem w nawigację ulicę Zieloną, ale nie spojrzałem dokładnie i zajechaliśmy do jakiejś Krępy Słupskiej, he he. Wbiłem więc normalnie stadion Gryfa i już pojechaliśmy prawidłowo. Równo z początkiem meczu wjechaliśmy pod stadion Gryfa, na dokładkę pod sektor dla miejscowych. Omyłkowo, więc wykręcamy i jedziemy pod sektor dla przyjezdnych. Wysiadamy z aut, jest nas ogółem 18 osób. Jest z nami jeden radiowóz. Widzimy, że na końcu ulicy wysypuje się Gryf, chyba w około 30 osób i biegnie w naszą stronę.  Nikt od nas się nie wycofuje, spokojnie idziemy w stronę gospodarzy. Z radiowozu wysiada jeden pies, może dwa  i Gryf w tym momencie staje! Dochodzimy do siebie, lecą pojedyncze kopy, oraz 2 butelki ze strony Gryfa, ale niecelne. Dojeżdżają kolejne psy, jeden dostaje trochę gazem, podobno debil sam się zagazował, po czym się trochę popłakał :lol: . Generalnie już jest po sprawie, Gryf się wycofuje. Bardzo byli niezdecydowani tego dnia, szkoda. Kilka razy głośno dopingujemy nasz klub, Gryf chyba w jakieś 100 osób tworzy młyn, elegancko dopingują, nawet oprawę  mają i coś tam im świeci. Trochę żal tego akurat wroga, że leci do 5 ligi, będzie trochę nudniej. Widoczność z ulicy zza stadionu była niezła – bo na sektor oczywiście nas nie wpuścili.  Nie wiem czy to dobrze, bo od jakości gry naszych pseudo graczy można było się porzygać. Nie jestem jakimś wielkim fanem piłki i to ich szczęście, bo tak szczerze to powinni wpierdol dostać wszyscy po kolei. Za hańbienie naszych barw. Nie mogąc dłużej znieść tego syfu w około 75 minucie meczu opuszczamy okolice stadionu. Aż do Potęgowa eskortują nas 3 kabaryny psów, potem znów nas przejmują lęborskie tajniaki. To był mój 168 wyjazd i 5 tej wiosny. Stać mnie na więcej, w dupę jeża! A was? Ale to już w przyszłym sezonie. Z Lęborka na tym meczu 3 osoby, z Luzina to samo. Zachodnie flanki trzymają fason :twisted: .

oto i my…

Pies płacze po tym, jak sam się zagazował idiota 8-)

Fani Gryfa

PS: Na dniach podsumowanie sezonu w wykonaniu piłkarzy, działaczy i kibiców Bałtyku.

aaaa

Bałtyk Gdynia – Arka II Gdynia

Bałtyk Gdynia, po takim sobie meczu, będąc drużyną przeważającą zremisował jednak jedynie z rezerwami Arki 0-0. Po tym spotkaniu jesteśmy na 7 miejscu w tabeli i po ostatniej kolejce która nas czeka za tydzień na pewno już nie awansujemy, natomiast możemy jeszcze spaść niżej w tabeli. W ostatniej kolejce gramy na wyjeździe 22 czerwca o 17 z Gryfem Słupsk. Tak więc na sam koniec przypadł nam niezwykle interesujący mecz z outsiderem ligowej i chyba liderem kibicowskiej tabeli naszej 4 ligi. Co do kwestii kibicowskich – na meczu było ze 150 osób, w tym ze 40 kibiców Bałtyku, wisiały dwie flagi, Arka przyszła pod płot w ok 120-150 osób, pokrzyczeli i po ok pół godziny się rozeszli. Generalnie spokój. Info od FC Rumia.

alk

100 dni

100 dni… To okres długi lub krótki – w zależności co nim mierzymy. W historii mieliśmy już 100 dni Napoleona zakończone klęska pod Waterloo, czy 100 dni rządu Tuska zakończone także klęską narodu polskiego. 100 dni przed maturą młodzież robi imprezę pod czujnym okiem nauczycieli, którzy jednak nie widzą chlania i toaletowych kopulacji, jakie to dość często z tej okazji się odbywają :mrgreen: . A ja mam dzisiaj swoje 100 dni. Mianowicie przypomnienie w telefonie oznajmiło mi, że minęło dziś właśnie 100 dni jak nie tknąłem alkoholu. I co wy na to, prosiaczki? Że niby redaktor Wolnej Polski to alkoholik, bandyta, narkoman i złodziej?? Pierwsze z tych określeń póki co jest nieaktualne. Muszę wam, ludzie powiedzieć, że dziwne to trochę uczucie, ale przyjemne. Jest fajniej niż myślałem postawić na swoim. Weekendy są jakieś takie dłuuuugie i ten przedziwny stan, kiedy to wszystko pamiętam, wszystko robione było świadomie i wstydzić za siebie się nie muszę ja, ani nikt inny  :lol: . Tak, jest fajnie i nie zamierzam póki co tego zmieniać. Choć nie mogę być hipokrytą – mnóstwo moich wspaniałych wspomnień życiowych wiąże się ze spożywaniem, stanem po spożyciu, związanym ze spożyciem etc.  Alkohol w różnych postaciach jest blisko mnie od 15 roku życia. Czas na rozwód. Wspomnienia wspomnieniami – czas rozpocząć nowy rozdział. Gdyby ktoś szukał porady od Wujka Dobra Rada na temat zaprzestania picia zapraszam do kontaktu ze mną :lol: . To tyle na dziś, pochwaliłem się, a jutro kolejne ważne tematy. Abstynenci trzymajmy się razem!

kac

Kac Vegas 3

Jak na hollywoodzkie produkcje należy przyznać, że dwie poprzednie części komedii „Kac Vegas” były śmieszne – dlatego wybrałem się do kina na część trzecią i, jak zapowiada reżyser ostatnią. Film zaczyna się bardzo zabawnie. Gościu kupił sobie żyrafę, którą wiezie przyczepką za autem. Żyrafa to wysokie bydlę, siedzi statecznie na wózku i rozgląda się po okolicy. Niestety, most pod którym przejeżdża nas bohater jest za niski… ten film nie spodoba się ekologom. Brodaty debil, którego gra Galifianakis i mały, żółty socjopata grany przez niejakiego Kena Jeonga wypadli dobrze, można powiedzieć – śmiesznie. Reszta już nie tak… film ma elementy śmieszne, ale i trochę nużące. generalnie można obejrzeć, choć chyba lepiej poczekać kilka tygodni i obejrzeć to sobie w domu. Nie polecam jakoś szczególnie, ale i nie odradzam. W skali 0 – 10 daję 5.

mol

Mołdawia – Polska

Teoretycznie można powiedzieć, że jest fajnie. Oto bowiem Janusze w pióropuszach, z wymalowanymi ryjami dadzą sobie spokój. Eliminacje się dla nas skończyły, choć dopiero co przekroczyliśmy ich półmetek. Choć grupę mieliśmy przyzwoitą i nawet Anglia nie wszystkie mecze wygrywa, to jednak już po balu.  Na wyjazd do Anglii czy San Marino pojedzie normalna ekipa wiedząca czego szukać na meczach wyjazdowych kadry… Mi jednak tak do końca do śmiechu niestety nie jest. Luz na kadrze – rzecz fajna, wyjazdy z atrakcjami także.  Nie mogę jednak pojąć, jak ta banda chuja, mylnie zwana reprezentacją Polski może mieć tak głęboko w dupie reprezentowanie mojego kraju? Czy ta frajernia naprawdę nie odczuwa żadnej dumy i odpowiedzialności z racji śpiewania polskiego hymnu przed meczem, noszenia orła w koronie na piersi? Pedały za nic mają fakt, że ogląda ich kilka milionów ludzi i w nich wierzy, że tysięczne rzesze kibiców jeżdżą za nimi po najdalszych zakątkach Europy. Oj czeka ich chyba festiwal szydery i złośliwości na następnych meczach kadry… Może nasi piłkarze dlatego mają tak wyjebane, bo przykład idzie z góry? Ich trener, swojski Waldek Fornalik o nic się martwić nie musi, już ma zapewnienie że do końca eliminacji będzie trenerem kadry. Kogoś pojebało. Facet, który kompletnie nie nadaje się na trenera kadry. Któremu dobrze szło w Ruchu, ale kadra go całkowicie przerasta. Eliminacje na 100% przerżnięte, więc natychmiast ster powinien przejąć ktoś nowy, z inną wizją prowadzenia kadry. Jeszcze wyższy przełożony naszych piłkarzy – minister sportu, niejaka Mucha też ma wyjebane. NIK jej zarzucił niebotyczną niegospodarność, na wszystko są kwity… i nic. Nie ma to jak solidny protektorat wujka Donka. Ta kobieta przyłożyła ręki do zbudowania najdroższego stadionu świata, a potem na tym stadionie występuje jedna z największych gwiazd muzyki pop i dopłaciła, pewnie jako jedyna na świecie (bo generalnie koncerty Madonny – cokolwiek by o niej nie myśleć – są dochodowe) prawie 6 milionów złotych do interesu. Z naszych podatków rzecz jasna. I tak to wszyscy, od najwyższego szczebla do najniższego mają wyjebane. Z resztą nasz sport leży generalnie na dupie i podnieść się prędko mu nie uda. Nie tylko piłkę nożną dotknął paraliż niemocy. Inne sporty zespołowe tez leżą. Piłka ręczna mężczyzn – dno i wodorosty, po skończeniu się ery Wenty grają padlinę. Koszykówka – śmiech na Sali. Piłka nożna młodzieżowa – właśnie przegrali jakieś pierwsze 2 mecze w eliminacjach i skądś tam odpadli. Siatkówka – kompromitacja na igrzyskach, teraz zaczęli ligę światową i w pierwszym meczu oczywiście laczki. Hokej – tragedia połączona z koszmarem. A niestety prawda jest taka, że tylko sporty zespołowe są fajne, to znaczy można sobie popatrzeć jak ktoś lubi jak skacze Małysz, jeździ Kubica (zanim matoł nie rozjebał się w jakimś durnym wyścigu bez stawki) czy wygrywa – przegrywa – na zmianę – Radwańska.  Mnie to jednak zbytnio nie kręci, chociaż tenis ziemny to jeszcze jest coś… może dlatego że doping tu nie ma sensu i nie ma sterdyowego kabaretu, jaki serwują nam lekkoatleci, ciężarowcy czy kolarze. No cóż, jestem pewny mimo tych wszystkich nieszczęść, które na nas spadają, że jeszcze weźmiemy udział w mistrzostwach świata, tylko musimy ogarnąć jeden patent. Ten sam, dzięki któremu braliśmy udział w Euro 2012.

Cartusia Kartuzy – Bałtyk i Bałtyk – Błękitni Stargard Szczeciński

Niestety strasznie trudne jest pisanie bloga w sytuacji ciężkiej zarobkowej pracy na wyjeździe i niekiedy utrudnionego dostępu do netu. Brak czasu i wyjazd z rodziną w kaszubską głuszę podczas 4 –dniowego wolnego związanego z Bożym Ciałem spowodował, że wytworzyła się dwutygodniowa przerwa w pisaniu.  Ale już wracam 8-) . Przez moje opóźnienie muszę wspomnieć aż o dwóch meczach, które Bałtyk rozgrywał w tym czasie. Zbyt wiele pisania nie mam… W Kartuzach nasza drużyna po beznadziejnej grze przegrała 1-0 po golu niejakiego Piceluka w 78 minucie spotkania. Kibice Bałtyku dostosowali się poziomem do piłkarzy i oglądali wyjazdowe spotkanie swej drużyny zaledwie w 15 osób. Bez jakiegokolwiek dopingu.  Nasz były FC się sprężył i było ich ok 100 w młynie, dzielnie dopingowali swoich. Dzisiaj z kolei Bałtyk zremisował z Błękitnymi Stargard. Nasi nawet prowadzili po golu Bułki w 22 minucie ale Gajda w 89 wyrównał i znów nie mamy zwycięstwa, a Błękitni awansowali do 3 ligi. Stargard to miasto nawet ładne i w miarę duże – 75 tys. ludzi, ale kibice tam są strasznie marni, mówię oczywiście o kibicach Błękitnych, bo kibice Pogoni ze Stargardu to już co innego… Nie wiem, czy tą piłkarską marność Bałtyku jest w stanie ktokolwiek lub cokolwiek ożywić. Może nowy trener? Wiadomość o zatrudnieniu na stanowisku trenera Bałtyku Pawła Budziwojskiego uważam za bardzo dobrą nowinę, poprzednio tak się ucieszyłem gdy zatrudniano Rzepkę. „Budzik” to porządny gość i charakterny, a jako trener właśnie awansował z Kaszubią z 5 do naszej 4 ligi, więc i tu coś potrafi… Powodzenia! Czy w osiągnięciu sukcesu pomoże mu nasz marny zarząd w połączeniu z marnym sponsorem – Amicą? Zobaczymy. Już niedługo koniec sezonu i przyjdzie czas konkretnych podsumowań – piłkarzy, działaczy i kibiców. Na razie jednak cieszmy się z remisu z liderem i wysokiego (sic!) 6 miejsca w tabeli :oops: .