Archiwum dla 26 maja 2013

osz

„Oszukane”

Dziś, za namową swej połowicy udałem się do kina na film „Oszukane”. Kolejny polski film, na który dałem się skusić za pomocą reklamy telewizyjnej. Kolejna pomyłka. Temat nawet ciekawy. Spotykają się dwie nastolatki, dziwnym trafem bardzo podobne do siebie. Potem okazuje się, że przypadków nie ma. Dziewczyny okazały się siostrami, przy porodzie w szpitalu w jakimś momencie pomylono je. Losy dwóch dziewczyn i ich starych, którzy wychowywali de facto nie swoje córki krzyżują się od tej pory, dochodzi do kilku małych dramatów. Nie da się jednak tego oglądać bez ziewania, dłużyzny, marne dialogi, średnia gra aktorów – poza aktorką Herman, która gra jedną z matek i wybiła się ponad przeciętność. Koniec, jak to często niestety bywa w polskich filmach – nijaki. Ani dramatu, ani happy endu. Film jest inspirowany faktami i mógł być zrobiony znacznie, znacznie lepiej. Są ze dwie ciekawsze sceny, pokazane są cycki 17-latek… ale od tego to mam redtube. Nie warto tracić czasu, tytuł powinien brzmieć nie „Oszukane” a „Oszukani” – widzowie, którzy wydali kasę na bilety. W skali 0 – 10 daję słabe 3.

pro

Medialne prostytutki

Jak śpiewa Kazik „Wszyscy artyści to prostytutki / w oparach lepszych fajek, w oparach wódki”… Generalnie było tak zawsze, a dzisiaj, w dobie całkowitej już władzy pieniądza i blichtru sławy w środowisku artystycznym rzecz ta jeszcze bardziej jest widoczna. Dochodzi już do takiego skurwienia się „gwiazd” i „artystów”  wszelakich, że te prawdziwe prostytutki, obciągające za 50 a dające w dupę za 70 (ewentualnych zleceniodawców takich usług proszę o aktualizację cennika, bo trochę strzelam :lol: ) są przy prostytutkach medialnych ostoją uczciwości i porządku. Dziś wieczorem wielki (sic!) finał muzycznego show „X-Factor”. Zajmijmy się trochę tą „trampoliną do sławy i kariery dla obiecujących, a nie zauważonych artystów”. Prowadzi go niejaka Kazadi zatrudniona zapewne dzięki swemu wielkiemu talentowi prezenterskiemu, no bo przecież nie w ramach poprawności politycznej… jest po prostu jedną z lepszych, wyprzedza talentem wszystkie białe i tyle ;-) . Prowadzącymi są Wojewódzki – syn komunistycznego prokuratora ( to też nic nie znaczy, przypadek he he), oraz muzycy – Tatiana Okupnik i Czesław Mozil. No i ten cały gówniany show odbywa się sponsorowany przez muzyczne stacje radiowe, a wykonawcy muszą spełniać szereg warunków narzuconych im przez sponsora… Trzeba przyznać, że są ludzie utalentowani w naszym kraju i wielu dysponuje niezłym głosem i umiejętnościami, ale co z tego? Są w szponach prostytucji medialnej.  Beka z tego jest niezła. Np. pani o nazwisku Lisowska – mówiła, że lubi cięższe brzmienie, występowała z mocniejszym repertuarem i w rockowym image. Doszła bardzo wysoko w edycji któregoś z tych show i nawet nagrała płytę. I tu jej styl się całkowicie zmienił, na jakże nam znany – miałki, płytki, beznadziejny. Syntetyczna pop kultura do zaakceptowania dla miłośników bardzo prostych dźwięków, bez jakiejkolwiek muzycznej ogłady. No i leci takie gówno w radiu, ludzie się cieszą, gdyż tłuków nie rozumiejących w ogóle muzyki jest w naszym kraju większość. Leci kolejne notowanie pop-listy, płyty się sprzedają, plebs wysyła sms-y i biznes się kręci. Pani Ewelina zapomniała o swym awangardowym stylu i niezależności – nie miała wyjścia. Chciała śpiewać, to śpiewa – „Hit za hitem wymyślasz dzień po dniu” – jak to śpiewał Liroy kiedyś… Za pół roku zniknie ze sceny, za rok nikt już nie będzie o niej pamiętał, bo wtedy na radiowych pasmach będzie wyła według instrukcji kolejna pani Magda, a może pan Krzysio… nieważne. Te same wyjce na wszystkich falach radiowych, śpiewające durne, puste piosenki o niczym. Puszczą to te wszystkie Eremefy, Zety, Eski… na jedno kopyto.  Kolejne talenty zmarnowane, przemiał trwa, interes kręci się nadal. Ten problem dotyczy jednak nie tylko młodych wykonawców chcących zaistnieć. Prostytucja jest problemem wszystkich – także starych, znanych i lubianych. W każdym wieku można dać dupy… medialnie rzecz jasna, a przynajmniej o tym teraz piszę 8-) .  Oto pani Chylińska – skądinąd sympatyczna kobieta. Porządna z zachowania, ma rodzinę i wychowuje dzieci, nawet dla nich książki pisze, jako człowiek – OK. medialnie – już dała dupy. Bardzo ją lubiłem gdy grała w O.N.A. mnóstwo fajnych muzycznie kawałków z niezłymi tekstami. To przeszłość. Pani Agnieszka „poszła po rozum do głowy” i skończyła z drapieżnym rockiem. Dziś gra popowe gówno, coś tam ledwie miauczy w swych utworach pełnych komputerowych brzmień i elektronicznych sampli.  Zawiodła mnie. Albo Kora Jackowska – wykonawczyni takich kawałków jak „Nocny patrol”, „Kocham cię kochanie moje” czy „Wyjątkowo zimny maj”. To były czasy! Dziś podstarzała Jackowska nadal chce być fajna, ale już kompletnie jej nie wychodzi, też dostosowała się do wymogów rynku – rynku dla upośledzonych muzycznie kalek. Już nawet abstrahuję od tego, że jej całkowicie odjebało w główce – lata ćpania robią swoje, musiało jej kiedyś paść na dekiel. Dziś gra gówno, które jednym uchem wpada, a drugim natychmiast wylatuje. Może jeszcze pan Kukiz… Ach te jego Piersi sprzed lat! Zespół oczywiście :roll: . Autor „Rezerwy”, „Kujawiaka” czy „ZChN zbliża się” dziś śpiewa ckliwe ballady dla emerytów z równie jak on podstarzałym Borysewiczem. Rock mógłby się dobrze nie sprzedać, a muzyczne pierdu – pierdu z zawodzącym głosem na pewno znajdą swych słuchaczy… no i lepiej nie drażnić pana z Pomatonu czy Radia Zet… I niech nikt nie zwala tej zmiany stylu na wiek, Maleńczuk jest 2 lata starszy od Kukiza, a gówien nie śpiewa… To kwestia charakteru. Porządny artysta miast śpiewać chałturę powinien zamilknąć już lepiej na wieki, by pamięć o jego dokonaniach nie przysłonięta była gównami produkowanymi pod koniec kariery… No i byśmy mogli uniknąć doprawdy przykrego widoku żywych zombie niczym Maryla Rodowicz – tłustej, ohydnej kobiety,  która nie zdaje sobie sprawy z upływającego czasu – nie ma lustra w domu? Zresztą pal licho jej wygląd, każdy jest jaki jest, ale i ta kobieta rozmienia się już całkiem na drobne. Śpiewa koszmarnie, jej występy sceniczne to jakaś tragifarsa. Nigdy jej nie lubiłem, ale jej twórczość  z czasów „Niech żyje bal” czy „Polska Madonna”  to jeszcze był jakiś tam poziom, a teraz niczym w piosence Lady Pank – „Mniej niż zero”. Dziwne że kobieta ta pyska swego nie jest w stanie zamknąć, bo chyba jej na chleb już do końca życia nie zabraknie, mogłaby zamilknąć bez uszczerbku finansowego… Chyba jej blichtr sławy medialnej jest do życia niezbędny, zresztą kobieta ta sobie we wszystkich czasach świetnie radziła. Nigdy nie fiknęła władzy, zawsze lizała komu trzeba, zawsze na świeczniku…. Tacy ludzie może i są karłami moralnymi, ale radzą sobie w życiu… Mnóstwo mógłbym jeszcze wymienić przykładów takich zachowań. Nic nie zapowiada zmiany tej sytuacji. Dziś się kończy „X-factor” a za dni kilka startuje jakiś kolejny „Must be the musik” czy „Mam talent”.  Przedstawienie musi trwać, co 3 miesiące musi błysnąć jakaś nowa „gwiazda” na firmamencie. Jakieś nowe umta – umta musi zdobyć szczyty list przebojów, a kto wie – może złotą płytę? Chyba wystarczy z 5000 sprzedać, żeby mieć ten status, próg stale się obniża, niedługo żeby mieć złoty krążek będzie starczało sprzedać go rodzinie i znajomym. Zawsze gdy mnie najdzie na słuchanie muzyki włączam najczęściej jakąś z lat 80-tych, 90-tych lub maksymalnie z początku XXI wieku i nie zapowiada się na zmiany… Muzyka umiera a wraz z nią cała kultura.