Wyjazd na Gwardię był dla nas ważny. Raz – że to 4 wyjazd tej wiosny, a dopiero pierwszy na  drużynę posiadającą normalnych kibiców, dwa – że blisko, trzy – że trzymają z sąsiadkami z Gdyni i w końcu cztery – że ostatnio tam byliśmy 11.06.1994 czyli zanim jeszcze się urodziło kilku kibiców obecnych dziś na wyjeździe :lol: . Dlatego tez następny opisywany przeze mnie wyjazd w kategorii wspomnienia będzie dotyczył tego z ’94, bo przecież większość z was, gówniarzy, go nie pamięta 8-) . Wróćmy jednak do dzisiejszego meczu. Deklaracje wyjazdowe składane przed tym meczem były solidne, zapowiadało się 50-60 osób, oczywiście było wiadomym, iż faktycznie tych ludzi będzie mniej… Zabrzmi to śmiesznie, ale z miejsca zbiórki odjechało autokarem 13 osób. Tego dnia Arka postanowiła zrobić nam kuku i w okolicach Wejherowa dopadli nasz autokar w 7 aut. Zatrzymali go i otoczyli, jednak skończyło się na kilku kopach w autobus, wjechały po paru sekundach psy i było po zabawie. Oczywiście cienko by z nami było w tym Wejherowie, gdyby doszło do konfrontacji… Autokar dojechał do kolejnego punktu zbiórki, gdzie dosiadła się reszta uczestników wycieczki. Solidnie prezentowała się zachodnia ściana FC Bałtyku  – były 4 osoby z Wejherowa, 5 z Luzina i 5 z Lęborka. W sumie do Koszalina pojechaliśmy w 34 osoby. Podczas trasy kontaktuje się z nami Gwardia. Najpierw mówią coś o spotkaniu na trasie, potem jednak chcą, by podbić do ich pubu na stadionie. Robimy to, autokar podjeżdża pod ich pub i staje, niestety staje też nasza eskorta psów i od razu wysiadają. Gwardia wybiega z pubu w ok 15 osób, podbijają do autokaru, niestety nie mamy możliwości aby z niego wysiąść. Po chwili psy ich przeganiają. Prawie pół godziny przed meczem jesteśmy już na trybunach, dołączyły 3 osoby które przyjechały autami i jest nas ogółem 37 osób na wyjeździe w Koszalinie. Wywieszamy 5 flag. Stadion Gwardii to jakaś koszmarna ruina, relikt minionej dawno epoki. Nic tam się nie zmieniło od 1994 roku. Kibice Gwardii zebrali się w około 60 osób, wywiesili  3 flagi i całkiem przyzwoicie dopingowali. Nam tego dnia wychodziło to raczej marnie. Chyba był z nimi Górnik Konin, bo wisiała ich flaga. W przerwie podrzucono nam zgrzewkę wody – dziękujemy. Piłkarze Gwardii to jakieś kaleki, nie dawali rady z naszymi piłkarzykami, no i proszę – wygraliśmy 1-0!!!! Strzeliliśmy gola po ponad 400 minutach niemocy. Dziwna ta Gwardia piłkarsko, bo jesienią przecież ograli nas w Gdyni jak chcieli – 3-0, no ale to nie nasz problem. Po meczu szczęśliwi piłkarze podziękowali nam za doping. Powrót sielankowy, z postojem na porządny obiad w zajeździe 8-) . Ja jestem po 18 w domu. Następny wyjazd równie ciekawy – Kołobrzeg!!!! Jadą wszyscy, kto nie jedzie ten śledź i pedofil!!!

gospodarze

my

rzut karny dla Bałtyku i gooooool!!!!

My – raz jeszcze!!! Co za banda!!!

Piłkarze po meczu dziękują za doping

bilecik