Platforma, przy całej skali beznadziei swych rządów ma jeden niezaprzeczalny atut. Jej nieomalże niesłabnącą siłą jest słabość opozycji. To jest to, co spędza sen z oczu wszystkim nienawidzącym obecnego nie-rządu (czyli i mnie). Główna partia opozycyjna czyli Prawo i Sprawiedliwość ma swój żelazny, ok 20-procentowy elektorat, ale ma też i żelazny ok 50-procentowy „anty-elektorat”. Są to komuniści, neo-komuniści, wszelcy przeciwnicy chrześcijańskich wartości, są to też niestety PRAWDZIWI prawicowcy. Podkreślam sformułowanie „prawdziwi”, gdyż tak naprawdę niestety pod względem gospodarczym i ekonomicznym ani PO ani PiS nawet koło prawicy nie stali. O PSL, SLD czy Ruchu Palikota nie wspominając. PiS dba o tożsamość narodową i pod względem polityki zagranicznej spełniał wymogi partii prawicowej zarówno jak był partia rządzącą, jak i teraz, gdy jest w opozycji. Niestety to nie wszystko.  Gdy słyszę o programie naprawy państwa w wykonaniu PiS to nie wiem – śmiać się czy płakać? Zwiększenie roli państwa, opieka socjalna, ostatnio ktoś z PiS wypalił z pomysłem dawania comiesięcznego becikowego każdemu kto urodzi dziecko do 18 urodzin włącznie co miesiąc… Radosne rozdawnictwo rodem z minionej epoki… ręce opadają. Długo mógłbym wymieniać dlaczego PiS nie spełnia moich oczekiwań, najgorsze jest to, że generalnie swoi najwięksi przeciwnicy polityczni w laniu wody i obietnicach bez pokrycia są bardzo zbliżeni do siebie… Ich programy polityczne są całkiem podobne niestety. Dlatego prawdziwa wojna polityczna w tym kraju odbywa się przede wszystkim o kwestie personalne. Kto teraz będzie rządził i się dopcha do koryta. Jak zwykle. Gdybym miał do wyboru tylko PO lub PiS to oczywiście wybrałbym tych drugich, ale byłby to wybór jedynie mniejszego zła. Dziś na skutek tragicznych rządów platformersów PiS bardzo zbliżył się do PO, na dystans 1-2% i kto wie, czy najbliższych wyborów nie wygra… To jednak jeszcze 3 lata bodajże, na dzień dzisiejszy PiS do władzy się nie nadaje. Być nieco lepszym od PO to zbyt mało. Przez bardzo mizerny poziom dwóch największych partii w Polsce wzrosła jak zwykle siła lewicy. To straszne że w kraju zniszczonym doszczętnie przez komunę takie SLD ma poparcie rzędu 15%. Ale mają oni jeden mały plus. Są lewakami oficjalnymi, występują z otwartą przyłbicą, nie udają „liberalnej prawicy” heh. Jak będzie się ich prowadziło na szubienicę, nie będzie wątpliwości ;-).  Kolejne dwie partie to już kloaka. Pedalsko – transwestycko – kryminalny Ruch Palikota to ścierwo, które wstręt nawet kijem dotknąć. Jej szefem jest kapitalista o poglądach lewackich… żenada.  Jak już wcześniej pisałem – to efemeryda, partia na która głosowały wszelkiej maści ćpuny, lewaki, debile i degeneraci. Nie ma ona większego znaczenia, niebawem zniknie. Z kolei PSL to gówno, które przylepi się do każdej partii, która obecnie rządzi. Wieśniaki zawsze dostaną 5-10%, bo zawsze jacyś rolnicy na nich zagłosują, i z każdym im po drodze. Może być PO, PiS, SLD – ktokolwiek dojdzie do władzy, z tym chętnie PSL zawrze sojusz. Byle być przy korycie. Typowa partia karierowiczowska – od lat. Do tych wszystkich partii dochodzą tzw. partie kanapowe, czyli SP, PJN, KNP czy NOP. Poza żenującym PJN-em wszystkie pozostałe na pewno bardziej zasługują na miejsce w sejmie, niż jakiś PSL czy Ruch Palikota. Solidarna Polska czy Narodowe Odrodzenie Polski są jednak bez szans najmniejszych na porwanie tłumów. NOP-u trochę szkoda, mocno nacjonalistyczna partia bardzo by się przydała w tym sejmie, ale ludzie się boją „ekstremistów”. Wolą partie niby prawicowe, ale jednak z solidnym pakietem socjalnym… Chcieliby zachodnich, kapitalistycznych zarobków ale jednocześnie rozbudowanych zasiłków, pomocy, zapomóg, dodatków, ulg itd. Itp. Jednak w obecnej sytuacji wystarczy im, aby tania była wódka i kiełbasa, jak to napisał kolega w komentarzu do 1 części mojego wywodu. Ostatnią partią godną uwagi jest Kongres Nowej Prawicy Korwina – Mikke.  Za młodych lat Korwin i jego UPR wielokrotnie dostawali moje głosy, czy to w wyborach parlamentarnych, czy prezydenckich. Niestety lata mijają i mój no może nie idol, ale jakiś tam autorytet lat młodzieńczych najzwyczajniej zestarzał się i zdziadział. Dziś – stwierdzam z przykrością – coraz częściej gada bzdury. Poza tym JKM jest genialnym ekonomistą i świetnie przewiduje przyszłość w kwestiach gospodarczych, natomiast nie jest ani trochę nacjonalistą. Zawsze patrzy tylko na interes, nie kieruje się innymi wartościami. Może takie nieco żydowskie podejście byłoby dobre dla naszego kraju, mi jednak z nim jest coraz mniej po drodze. Niemniej gdy go po raz kolejny (bo już miałem kiedyś przyjemność) spotkam gdzieś osobiście, rękę mu podam. Jako jeden z niewielu polityków na to zasługuje.

Reasumując – wnioski nie są za ciekawe. Jak napisałem w tytule – Polska to polityczne bagno, nikt tak naprawdę z pełnym przekonaniem i świadomością nie reprezentuje interesów naszego kraju. Najważniejszym zadaniem jest obalić antypolski rząd PO i PSL, jednak – tak z ręką na sercu – nie bardzo wiem, kto mógłby ich zastąpić. Niestety nie bardzo wierzę w przebudzenie ludzi niczym kolega z Ostatniej Kohorty, bo nie widzę ani wystarczającej liczby ludzi zdolnych do obalenia niewolniczego systemu w którym tkwimy obecnie, ani tez nie widzę liderów, którzy mogliby nas poprowadzić. Brak jest w tej chwili autorytetów i osobowości pokroju Piłsudskiego czy Dmowskiego. No ale cóż… to może jednak spalmy sejm i senat, powieśmy wszystkich złoczyńców, przywróćmy ludziom wolność… a reszta sama się wykrystalizuje 8-) ??  W coś trzeba jednak wierzyć. Może lemingom w końcu wódka i kiełbasa przestanie wystarczać? Może w końcu zapragną żyć normalnie, we własnym kraju? Może…