Nie śpieszyło mi się specjalnie z opisywaniem ostatniego meczu kadry, gdyż mecze tejże stają się równie istotne, co zebranie koła gospodyń wiejskich w Pcimiu Dolnym czy bolesna obstrukcja Mariana W spod Ostrołęki po wypiciu 4 win owocowych… Pseudo – piłkarze pokazali nam jednak ważną rzecz. Otóż udowodnili nam, jak wielki upadek człowieczeństwa w obecnych czasach jest możliwy. Jak bardzo można zniżyć swą dumę i godność do poziomu rynsztoka. Najwyższy czas bić na alarm!!! Nażelowane pedzie grające w naszej kadrze za nic maja takie pojęcia jak honor, duma, patriotyzm, radosne podniecenie i skupienie związane z reprezentowaniem świętych barw naszego kraju. Nie interesuje ich fakt, że są oglądani przez miliony ludzi – starych wiernych kibiców, młodych chłopaków którzy marzą aby zostać piłkarzami, ludzi którzy przekładają pracę – jeśli mają na drugą zmianę – bo marzy im się radość po zwycięskim meczu. Tymczasem taki chuj, jak Batorego komin. Piłkarze zlekceważyli kompletnie wszystkich. Niestety nie można ich indolencji piłkarskiej uzasadnić ogólnie słabym poziomem, jak to robimy w przypadku Bałtyku Gdynia na przykład. Nie można, gdyż ci sami ludzie kilka dni wcześniej, a potem kilka dni później coraz lepiej radzą sobie w renomowanych ligach zachodnich – niemieckiej, francuskiej, angielskiej, włoskiej czy rosyjskiej. Pedzie z kadry zanim zrobią wślizg by odebrać piłkę, zanim wsadzą głowę tam, gdzie inni boją się wsadzić nogę (kiedyś tak mówiono o Szarmachu) najpierw dokładnie wszystko przeliczą i uznają, że im się nie opłaca. Wszak mecz kadry to tylko jakiś herb z orłem na piersi, jakiś hymn Polski, jakieś marne 10 milionów ludzi przed telewizorami… Nie warto szaleć. Tymczasem w sejfie domowym jest schowany lukratywny kontrakt – z Borussią, Southampton czy innym AC Milan. Nie warto się przemęczać, bo można naciągnąć, albo co gorsza zerwać Achillesa. Nie warto ryzykować, by nie uszkodzić łękotki. Pan niemiecki dobry, da euro i to dużo, ale nie za darmo. Pan przeboleje kontuzję odniesioną w meczu ligowym, ale na jakiejś kadrze Polaczków?? Może nerwowo nie zdzierżyć i kasa się urwie… To takie proste… A tymczasem pismaki zachodzą w głowę, jak to jest że nasze trio z Borussii tak pięknie gra ku chwale mistrza Niemiec, a na kadrze dupa, że taki Boruc w kilka tygodni stał się bohaterem Southampton, a u nas w kadrze puszcza wszystko co leci w bramkę, że taki Glik jest ostoją obrony AC Torino, a w kadrze napastnicy drużyny przeciwnej pędzą jego strona niczym mercedes niemiecką autostradą… Dalej wymieniać? Obecnie stosunek do kadry mam całkowicie obojętny, choć mam nadzieję że zaliczę jakiś fajny wyjazd kadrowy… ale to już nie na piłkę. Sytuacja jest dobra, bo kadro – debilki wymalowane na biało – czerwono, wszelkiej maści Janusze w kapeluszach i pióropuszach, nie umiejący kompletnie śpiewać ani dopingować kadrę sobie zaraz odpuszczą. Oni chodzą tylko, gdy liczą na zwycięstwo. Czas pojechać dobrą bandą na wyjazd, naszej pożal się Boże kadry i porządnie się zabawić… Bo żeby dobrze się zabawić… kto oglądał Mirka Bakę w „Prywatnym mieście”, ten wie ;-). A pedzie?? Ktoś niedługo okopie wam ryje za brak szacunku dla polskich barw, zobaczycie pastuchy…