Archiwum dla Marzec, 2013

zlo

Polskie bagno – część 1

Sytuacja polityczna w naszym kraju przyprawia o zawrót głowy i rozstrój wątroby. Na skutek tego co dzieje się w naszym kraju wielu ludzi mówi o swoim nikłym zainteresowaniu polityką, bądź też żadnym. Ile razy w życiu słyszałem – „mam wyjebane na polityków, same kurwy i złodzieje” (nie można tu odmówić sporej racji, niestety). Słyszałem też „Chuj w nich, byle mi się udało na żonę i dzieci zarobić, i tak świata nie zmienię”. Jest też całkiem solidna grupa, potrafiąca objąć nawet 10 % ogółu wyborców, którzy „na złość tym sprzedajnym chujom” głosują na cudaczne partie – dziwolągi, efemerydy, które pojawiają się, zatrzęsą trochę salonem politycznym, po czym nikną bez śladu. W naszej najnowszej historii takimi partiami była „Polska Partia Przyjaciół Piwa”, „Samoobrona” czy teraz „Ruch Palikota”. W aktualnym sejmie mamy niestety mnóstwo wykolejeńców, debilów, odszczepieńców wszelkiej maści, ludzi jak też i całych partii które nie powinny mieć miejsca na niwie politycznej naszego kraju… Chyba z połowa tych posłów – psychopatów powinna za swe przewały garować w kiciu albo i wisieć… za zdradę stanu i działanie na korzyść obcych krajów z uwzględnieniem niszczenia i całkowitej utraty suwerenności naszego.  Niestety jednak, mam złą wiadomość dla lemingów, chcących tylko przeżyć „od pierwszego do pierwszego” i „aby tylko mieć spokój”. Tak się nie da, gdyż kraj jest na historycznym zakręcie. Sielanka się skończyła. Będąc dalej obojętnymi na wszystko, pozwalacie sprowadzić się na samo dno. Mamy obecnie najgorszy rząd od 1989 roku. Podobno w tym to właśnie roku upadła komuna. Mało kto w to wierzy obecnie, tzn. mało kto z osób myślących samodzielnie… Komuna się przebranżowiła, okopała się na swoich pozycjach i dopiero teraz zaczęło jej się powodzić… Na stanowisko prezydenta potrzebowali figuranta, głupka którym będzie łatwo dyrygować. Wybór padł na Lejbę Kohne zwanego pod polskim nazwiskiem jako Lech Wałęsa. Na wszelki wypadek (bo głupek to był okrutny, było spore ryzyko wtopy) dano mu prywatnego kierowcę, oficera SB. Był to Mieczysław Wachowski, gangster i bandyta. Jego kryminalna działalność była zbyt „gruba” nawet na zakłamane środowisko post-solidarnościowe i neo-komunistyczne. Gdy rypła się sprawa, że za ok 2 miliony złotych przekazanych „nie wiadomo komu” przez Wachowskiego prezydent Wałęsa skorzystał z prawa łaski i zwolnił z pierdla jednego z większych gangsterów polskich – Zielińskiego vel „Słowika”, Mietka usunięto w cień. Wałęsę wyczyszczono, jego akta współpracy z SB – 29 stron – usunięto i Lech pozostał na firmamencie politycznym. Mógłbym długo, bardzo długo pisać o „Magdalence”, Okrągłym stole, „Nocnej Zmianie” i wielu innych zbrodniach i oszustwach na skalę globalną całego kraju, ale nie w tym rzecz. Zainteresowani znajdą bez problemu w necie informacje na ten temat. To jednak jest blog bardziej zajmujący się aktualiami niż historią, więc wróćmy do dnia dzisiejszego. Mamy obecnie rząd, w którym partią rządzącą jest Platforma Obywatelska, a przyklejone są do niej przydupasy z Polskiego Stronnictwa Ludowego. Rządy tej koalicji są obrazą dla Polski i Polaków. Z trzech najważniejszych osób w tym kraju (prezydent, premier, minister spraw zagranicznych) aż dwie mają za żony przedstawicielki narodu wybranego. Symptomatyczne. Rząd boleśnie drwi sobie z rodaków, upada dosłownie wszystko w tym kraju, wzrastają jedynie podatki i bezrobocie. Ryży Donek nie spełnia żadnych obietnic wyborczych swoich, czy partii której przewodzi. W kraju w zastraszającym tempie rośnie nepotyzm i biurokracja. Ludzie żyją w coraz większej nędzy, emeryci zdychają z głodu bądź z braku pieniędzy na leki, młodzież w znakomitej większości nie ma pracy ani żadnych perspektyw. Straszą nie dokończone, lub niszczejące po kilku miesiącach używania autostrady, lotniska, stadiony. Ludzie którzy mają szczęście pracować, w znakomitej większości pracują na umowach śmieciowych, czyli na jakiś gównianych umowach – zleceniach, umowach o dzieło a te najbogatsze wariaty to mają po 1153 na rękę… a co. Upada (bądź już nie istnieje) prawie każda gałąź przemysłu. Gdy nasz wesoły rząd próbuje przemycić jakiś kolejny kurewski numer (np. podatek katastralny czy wprowadzić możliwość zwrócenia się z prośbą o interwencję do obcych wojsk w razie kłopotów) usłużne reżymowe media w swoim prajm-tajmie po raz kolejny poruszą sprawę „matki Madzi” bądź związków partnerskich pedałów i lesbijek. Przy tym wszystkim obecny nasz rząd nie ma absolutnie żadnej przejrzystej wizji gospodarczej, ekonomicznej ani żadnej innej. Na domiar złego nie dba on w żaden sposób o naszą tożsamość narodową. Ba, sprawia nieodparte wrażenie, jakbyśmy byli nie samodzielnym, suwerennym państwem, a jedynie kondominium Rosji, Niemiec, Izraela czy USA… sam już nie wiem czyim. Dlatego też wykreowanym przez pro-rządowe media największym wrogiem publicznym są patrioci, lub też kibice, wśród których patrioci to 99% populacji. Każda samodzielnie myśląca osoba, która w poprzednich wyborach głosowała na Tuska bądź PO pluje sobie dziś okrutnie w brodę. Najwyższy czas obalić i zmienić ten rząd bezprawia, tą hańbiąca nas bandę złodziei, przestępców, kolaborantów i nieudaczników. Ktoś jednak z boku nieśmiało zapyta – „Skoro jest tak źle, skoro faktycznie jest tak tragicznie, to dlaczego ta banda, za nic mająca sobie dobro naszego kraju, po tylu wtopach i aferach nadal ma zdumiewający próg poparcia wyborczego sięgającego 30%..?” Słuszne pytanie, odpowiedzi na nie udzielę w drugiej części artykułu – już niebawem.

„Aleśmy ich w chuja zrobili, panie generale!”

 

Bałtyk Gdynia – Pogoń Barlinek

Bardzo dobry wynik osiągnął Bałtyk w piątkowy wieczór. Wygrał z Pogonią Barlinek aż 4-1. Warunki do grania były bardzo kiepskie, z tego z resztą powodu większość meczów w naszej grupie odwołano. No, ale my gramy na stadionie narodowym… cóż z tego, że rugby ;-) . Jak mówią obserwatorzy tego meczu, pierwsza połowa była w wykonaniu Bałtyku fatalna, mógł przegrywać 1-2, ale dowiózł szczęśliwe 1-0 do przerwy. W drugiej nasi zawodnicy napadli na Barliniaków ze zdwojoną energią i w ciągu 6 minut strzelili 3 gole. Pod koniec meczu goście strzelili honorową bramkę. Zwycięzców się nie sądzi, bardzo rzadko wygrywamy w takim stosunku, więc cieszmy się z tego 4-1 ile wlezie… Piłkarze sympatycznym początkiem rundy – 7 punktów w 3 meczach zapewnili sobie spokojne święta. Gole strzelili: Drzymała 2 – w 4 i w 48 minucie z karnego, Bułka w 47 i Szostek w 51 minucie. Dla rywali niejaki Ziajka puknął w 81 minucie. Jesteśmy teraz wysoko w tabeli – na 3 miejscu, ale to akurat nie ma żadnego znaczenia, z tego powodu, że jako jedyni w całej tabeli rozegraliśmy komplet 18 spotkań… Mnóstwo drużyn w naszym sąsiedztwie w tabeli ma o 2 spotkania rozegrane mniej. Nie należy się specjalnie na razie nakręcać naszymi wynikami, bo mimo niezłej zdobyczy punktowej przypominam, że dotychczas graliśmy z totalnymi amatorami z Polonii, juniorami Pogoni i zdekompletowaną po przerwie zimowej Pogonią. Po następnych 2 meczach będziemy znacznie mądrzejsi, bo jedziemy do solidnej piłkarsko Drawy Drawsko oraz gramy u siebie z liderem – Lechią II Gdańsk. Jak zdobędą w tych meczach 6 punktów, to i ja zacznę się nakręcać, heh.

po

Jedzie pociąg z daleka…

W dzisiejszych czasach podróżowanie koleją kojarzy mi się z perwersyjną udręką, ucieleśnieniem marzeń masochisty, któremu już nie wystarczają przyziemne tortury przypiekania na wolnym ogniu czy połykania drutu kolczastego. Niestety ja masochistą nie jestem, natomiast jestem zmuszony dość regularnie z usług PKP korzystać. Same ostatnie 4 tygodnie jeżdżenia koleją dostarczyło mi emocji, jakie zapewne całe życie nie są udziałem pasażera super szybkiej kolei japońskiej czy francuskiej TGV… Otóż właśnie 4 tygodnie temu, gdy wracałem strudzony pracą do domu, 10 km przed celem mej podróży pociąg stanął. Po 25 minutach stania na podrzędnej podlęborskiej stacji przyszedł kanar i z nonszalanckim uśmiechem oznajmił, że skład dalej nie pojedzie i że ma nas w dupie (no, dosłownie tego nie powiedział, ale taki był wydźwięk informacji). Było to po 23 w nocy, więc resztę dystansu musiałem pokonać zamówioną telefonicznie i niezbyt tanią taksówką. Kolejne traumatyczne przeżycie z udziałem polskiej kolei miało u mnie miejsce dzisiaj. Do stacji Gdynia Główna mój pociąg dojechał punktualnie i serdecznie zdziwiony przyjąłem to już za dobrą monetę, i nieomalże otumaniony radosnym uniesieniem rozmarzyłem się wizją punktualnego dotarcia do domu… Cios przyszedł nagle. Pociąg w Gdyni na dworcu stał… stał… czas nieubłaganie upływał, minęła już godzina odjazdu, a on nadal stał… Po kwadransie opóźnienia z megafonu dworcowego usłyszałem, że pociąg z przyczyn technicznych będzie stał aż do odwołania… i tyle. Potem z plotek pociągowych usłyszałem, że w pociągu mającym jechać w kierunku Zakopanego nastąpiło jakieś zwarcie gdy wyjeżdżał z bocznicy i niestety zapalił się przedział, a działo się to na moim torze, który został zablokowany. Powoli zacząłem się szykować do spędzenia noclegu w przedziale pociągowym, na szczęście awarię usunięto i z zaledwie 50-minutowym opóźnieniem dotarłem do domu. Opisałem tylko 2 przypadki z ostatniego czasu z moim udziałem, ale przecież cała polska kolej jest obecnie synonimem brudu, syfu, niepunktualności, złodziejstwa, olewania pasażerów, pluskiew grasujących milionami i wielu innych negatywnych skojarzeń. Agonalny stan kolei co rusz to wstrząsany i dobijany kolejnymi aferami i skandalami jest faktem znanym powszechnie. Pociągi na skutek zawodności przestarzałych maszyn i urządzeń wypadają czasami z torów, ¾ taboru leży i rdzewieje na bocznicach i czeka na naprawy, gdy w innych miejscach dzieją się dantejskie sceny z ludźmi chcącymi wrócić do domów np. z miejscowości turystycznych w trakcie sezonu… Ktoś inteligentny inaczej postanowił o zniesieniu szkół zawodowych sposobiących do pracy na kolei, i w tej chwili modlimy się o zdrowie ponad 50-letnich facetów pracujących w tym zawodzie, gdyż to ostatni fachowcy w branży kolejarskiej… Nie wychowaliśmy sobie wartościowych następców, praktycznie zaraz nie będzie miał kto prowadzić i naprawiać pociągów… jak farsa w tym temacie brzmi wiadomość, że kosztem wielu milionów złotych wyremontowano kilometry torów, by po 2 latach od tej gruntownej naprawy oznajmić, że kolej niebawem te połączenia zamyka…. Trochę przerobiłem znaną pioseneczkę dla dzieci, chyba oddaje prawdę:
Jedzie pociąg z daleka
Nikt na niego nie czeka
Bo pociąg pierdolony
Pięć godzin jest spóźniony.
Kiedyś mieliśmy najwięcej kilometrów połączeń kolejowych w Europie, a pewna babcia mi opowiadała, że według przyjazdu pociągu ustawiało się zegary… Dzisiaj pociąg z Warszawy do Gdańska jedzie 6 – 6,5 godziny, przed wojną jechał nieco ponad 5… Kto i w czyim interesie spowodował, że upadek kolei stał się nieuchronnym faktem? Komu zależało, żeby dziedzina, która na całym świecie jest jednym z priorytetów – transport – u nas spadała na psy? Czemu podzielono stabilną i dobrze funkcjonującą kolej państwową na ponad 30 spółek? Oczywiście każdą ze sztabem prezesów, sekretarek i mnóstwem biurokratów. Są to pytania teoretycznie bez odpowiedzi, a zarazem w praktyce każdy o IQ powyżej poziomu kozy, kaloryfera lub Joli Rutowicz tą odpowiedź zna lub jej się domyśla. Tym bardziej że te same pytania można zadać, a i odpowiedź zbliżoną uzyskamy gdy spytamy o inne upadające gałęzie polskiej gospodarki: stocznie, kopalnie, służbę zdrowia, pocztę, wojsko, policję itd. Itp. To antypolski rząd renegatów i zdrajców, pokolenie „magdalenki” i okrągłego stołu, ubecy, śmiecie i przestępcy wszelkiej maści, którzy rządzą naszym krajem są tego przyczyną. W ich interesie jest maksymalne upodlenie, zniszczenie a tym samym zaniżenie ceny polskich podmiotów gospodarczych… a następnie odsprzedanie ich za grosze obcemu kapitałowi. Jesteśmy przy kolei… jeszcze dziś polskiej kolei, która zapewne już niedługo przemieni się w Deutsche Bahn… „Dobry” niemiecki przewoźnik a zarazem ukryty (?) okupant przejmie kolejny kawałek naszego kraju, kolejną gałąź naszej gospodarki… Tak to jest niestety, gdy polski teoretycznie rząd w rzeczywistości reprezentuje interesy obcych mocarstw… Na dzień dzisiejszy, może drastycznie to zabrzmi, ale nie żyjemy w kraju niepodległym, a o suwerenności możemy tylko śnić. Och nie, panie aspirancie… niech pan, czytając te słowa nie wpisuje w notesie „kolejny nazista tworzy bloga”, „Zoologiczny antykomunista walczy z demokratycznie wybranym rządem”… i tak dalej. Domyślam się, że mnie czytacie i inwigilujecie… tak, panie aspirancie, radzę się wstrzymać z wysyłaniem po mnie swych piesków o 6.05 rano. Jeszcze wielu rzeczy nie ujawniłem, dopiero zaczynam ;-)… Kto wie, czy nie tworzę groźnej siatki przestępczej złożonej z tak radykalnych odszczepieńców jak prawicowcy, patrioci, kibice, nietolerancyjni heterycy, chrześcijanie … trzeba nas poznać bliżej… Oj poznacie poznacie… Będziemy tak blisko siebie – zapewniam! Jeno metr sznura nas będzie dzielił zawiązywany na konarze drzewa z jednej strony, a zaciskający się energicznie na szyjach zdrajców z drugiej… Zapłacicie za swe winy antypolskie sukinsyny… Do jutra ;-)

san

Polska – San Marino

Generalnie nie zajmuję się piłką nożną w wykonaniu kobiet, jednakże dziś poświęcę kilka strof naszym dzielnym dziewczynom… Otóż nie dalej jak wczoraj odniosły one wiekopomny sukces, wygrywając z reprezentacją San Marino. Ten sympatyczny kraj, zamieszkały przez 29.000 obywateli – czyli znacznie mniej niż np. mieszka w moim Lęborku, nie dał rady babom z reprezentacji Polski wizualnie tylko przypominającym mężczyzn… No cóż, parafrazując ks. Twardowskiego – śpieszmy się kochać zwycięstwa naszej kadry… tak rzadko przychodzą… Przed osobami w wieku emerytalnym stoi poważne zagrożenie nie doczekania kolejnej wiktorii naszych… wszelkiej maści statystycy wzięli się za wyliczanie naszych szans na awans do mistrzostw świata w Brazylii. Oczywiście one teoretycznie istnieją – tak samo jak istnieją szanse na to, że wygram „szóstkę” w totolotka, Jaruzelski przeprosi za swoje podłe życie pełne zła, a Grodzka zostanie Miss Polonia…. Co nie zmienia faktu, że wyjazd na Wembley czy do Kiszyniowa na pewno będzie pełen atrakcji… zapewnienie sobie tychże na szczęście zależy już od nas, a nie od panien przebranych w stroje reprezentacji Polski :-)…

Nim ocenisz, sam będziesz oceniony…

Nim zdążyłem zrecenzować cokolwiek na mojej stronie, zrecenzowano mnie! Na stronie ostatniakohorta.fuckpc.com autor tejże już pozwolił sobie na ocenę mojego bloga. oto jego opinia:
„Tego się ludzie nie spodziewałem, choć nie ukrywam, iż bardzo sobie życzyłem. Jednak wydawało się, że osobnik raczej już zamknie się w swych wewnętrznych kontemplacjach, żyjąc – że użyję znowu określenia z ‚Kariery Nikodema Dyzmy’ – w splendid isolation ;)
Jednakże osobnik nie ma takiego zamiaru…i to jest fakt bardzo doniosły dla dalszych losów świata! ;)
Działalność literacka i uliczno – patologiczna, niejakiego Ł, zwanego też Malkontentem, lub Słodkim Chamem, jest znana całemu pokoleniu ulicznych rozrabiaków, piłkarskich outsiderów, undergroundowych konfrontatorów ;). Tak się złożyło, że razem z Ł, czasu swego wiele żeśmy przeżyli, również w sensie publicystycznym. Wiele lat temu osobnik wydawał zina ‚Zadyma’, do którego i ja swego faszystowskiego pióra przykładałem. Tak działało ‚antysemickie’ i antymilicyjne, kibicowskie pismo – fanzin, a nasze przygody i przemyślenia na pewno nie były nacechowane obojętnością w stosunku do np. żydokomuny…lub każdej innej komuny. Tak, byliśmy i jesteśmy romantykami – kochamy i nienawidzimy…z akcentem na to drugie w kontekście milicji, systemu, kłamców, kapusiów i innych ścierek drugiej komuny.

Od pewnego czasu zastanawiam się, kiedy milicja zapuka do mych drzwi po raz kolejny…Teraz zaś do tego dylematu dojdzie następny: Kto z nas pierwszy zostanie odwiedzony? Ja, czy Malkontent? ;)
Nie jest tajemnicą ani poliszynela, ani rabina Szlomo z Tel Awiwu, że poglądy i światopogląd osób takich jak my, określać można barwnie. To dobrze, gdyż uczucia i odczucia jak burza, gwałtowne emocje, to jest to, co lubią ludzie niebanalni ;)
Dobra, to już Wam powiem:)

Otóż Malkontent ( czyli słownikowo człowiek wiecznie niezadowolony ) uruchomił swego bloga autorskiego, z którym sam się właśnie zaznajamiam, a i Wam chcę polecić :)
Nihil Novi – jak to mawia sam autor – ni huja, nic się nie zmieniło w sposobie myślenia lęborskiego ksenofoba ;) Język w formie i treści – zaprawdę ‚poetyczny’ ;), jestem więc pewien, że zawartość i specyfika bloga będą wyjątkowo oryginalne.
Do wczoraj można by pomyśleć – dziś prawdziwych pojebów już nie ma…
Jednakże potrzeba zrewidowania tego poglądu dziś, jest tak ewidentna, jak debilizm i renegactwo ‚Komorowskiego’! Blog Wolna – Polska. Crazylife, nie wiem czy rozpierdala, ale na pewno mocno chwieje konstrukcją ;). Powiem Wam, że po przeczytaniu kilku pierwszych tekstów, wiem już, że takiego autora właśnie było brak ‚na rynku’!
…A może w kartotekach milicji…? Nieważne, z milicją i kurwami komunistycznymi, kiedyś zrobimy porządek, a wtedy Cham otrzyma zasłużoną tekę ministra ds. – że tak powiem – rozwiązywania problemów…Zupełnie tak jak Mr. Wolf w filmie ‚Pulp Fiction’ ;).

Doprawdy, dzisiejsza wiadomość poprawiła mi humor, a i natchnienia dodała! Dobrze jest poczuć stary zew ‚patologicznego antysemityzmu’, ‚ksenofobii’, ‚bandytyzmu’, ‚ciemnogrodu’, ‚oszołomstwa’! Powrót Malkontenta jest dla mnie wydarzeniem epokowym! ;)

Czytajcie go ludzie, a na bank będziecie ‚faszystami’, ‚homofobami’, ‚ziejącymi nienawiścią’, ‚jątrząco – dzielącymi oszołomami’…czyli porządnymi i normalnymi ludźmi z wyobraźnią i zasadami! A to że np. ‚Wyborcza’ zawsze nazywa Dobro złem i na odwrót, akurat już nikogo dziwić nie powinno. Odwrócenie pojęć…Jednak ich koniec jest bliski, a ponowne wejście do gry Chama, jest tego niechybnym zwiastunem ;)
…Zawsze był prymitywem, ale to co wyprawia teraz na blogu!, heh…To jest to ludzie!!! Podbijać! :)”

No i tyle. Czy następnym medium opisującym Wolną Polskę będzie Midrasz, Wyborcza czy Nigdy Więcej??? Zobaczymy …

ukr

Polska – Ukraina

Nie śpieszyło mi się specjalnie z opisywaniem ostatniego meczu kadry, gdyż mecze tejże stają się równie istotne, co zebranie koła gospodyń wiejskich w Pcimiu Dolnym czy bolesna obstrukcja Mariana W spod Ostrołęki po wypiciu 4 win owocowych… Pseudo – piłkarze pokazali nam jednak ważną rzecz. Otóż udowodnili nam, jak wielki upadek człowieczeństwa w obecnych czasach jest możliwy. Jak bardzo można zniżyć swą dumę i godność do poziomu rynsztoka. Najwyższy czas bić na alarm!!! Nażelowane pedzie grające w naszej kadrze za nic maja takie pojęcia jak honor, duma, patriotyzm, radosne podniecenie i skupienie związane z reprezentowaniem świętych barw naszego kraju. Nie interesuje ich fakt, że są oglądani przez miliony ludzi – starych wiernych kibiców, młodych chłopaków którzy marzą aby zostać piłkarzami, ludzi którzy przekładają pracę – jeśli mają na drugą zmianę – bo marzy im się radość po zwycięskim meczu. Tymczasem taki chuj, jak Batorego komin. Piłkarze zlekceważyli kompletnie wszystkich. Niestety nie można ich indolencji piłkarskiej uzasadnić ogólnie słabym poziomem, jak to robimy w przypadku Bałtyku Gdynia na przykład. Nie można, gdyż ci sami ludzie kilka dni wcześniej, a potem kilka dni później coraz lepiej radzą sobie w renomowanych ligach zachodnich – niemieckiej, francuskiej, angielskiej, włoskiej czy rosyjskiej. Pedzie z kadry zanim zrobią wślizg by odebrać piłkę, zanim wsadzą głowę tam, gdzie inni boją się wsadzić nogę (kiedyś tak mówiono o Szarmachu) najpierw dokładnie wszystko przeliczą i uznają, że im się nie opłaca. Wszak mecz kadry to tylko jakiś herb z orłem na piersi, jakiś hymn Polski, jakieś marne 10 milionów ludzi przed telewizorami… Nie warto szaleć. Tymczasem w sejfie domowym jest schowany lukratywny kontrakt – z Borussią, Southampton czy innym AC Milan. Nie warto się przemęczać, bo można naciągnąć, albo co gorsza zerwać Achillesa. Nie warto ryzykować, by nie uszkodzić łękotki. Pan niemiecki dobry, da euro i to dużo, ale nie za darmo. Pan przeboleje kontuzję odniesioną w meczu ligowym, ale na jakiejś kadrze Polaczków?? Może nerwowo nie zdzierżyć i kasa się urwie… To takie proste… A tymczasem pismaki zachodzą w głowę, jak to jest że nasze trio z Borussii tak pięknie gra ku chwale mistrza Niemiec, a na kadrze dupa, że taki Boruc w kilka tygodni stał się bohaterem Southampton, a u nas w kadrze puszcza wszystko co leci w bramkę, że taki Glik jest ostoją obrony AC Torino, a w kadrze napastnicy drużyny przeciwnej pędzą jego strona niczym mercedes niemiecką autostradą… Dalej wymieniać? Obecnie stosunek do kadry mam całkowicie obojętny, choć mam nadzieję że zaliczę jakiś fajny wyjazd kadrowy… ale to już nie na piłkę. Sytuacja jest dobra, bo kadro – debilki wymalowane na biało – czerwono, wszelkiej maści Janusze w kapeluszach i pióropuszach, nie umiejący kompletnie śpiewać ani dopingować kadrę sobie zaraz odpuszczą. Oni chodzą tylko, gdy liczą na zwycięstwo. Czas pojechać dobrą bandą na wyjazd, naszej pożal się Boże kadry i porządnie się zabawić… Bo żeby dobrze się zabawić… kto oglądał Mirka Bakę w „Prywatnym mieście”, ten wie ;-). A pedzie?? Ktoś niedługo okopie wam ryje za brak szacunku dla polskich barw, zobaczycie pastuchy…

063

Pogoń II Szczecin – Bałtyk Gdynia

Nie mogłem się doczekać 23 marca… W ten dzień przypadał pierwszy wiosenny wyjazd Bałtyku – do znienawidzonej przez nas Pogoni Szczecin… rezerw, ale zawsze coś ;-). Tymczasem jakiś wąsaty (zapewne) dziad ze Szczecina przysłał ponoć do klubu pismo, jakoby kibice Bałtyku byli niemile widziani w Szczecinie. Ktoś naprędce ukuł ideologię, jakoby kabaryny wypełnione psami czatowały na nas już na rogatkach Szczecina, ochrona nie dopuszczała nikogo w okolice stadionu, a płot boiska okalały jakieś kartony uniemożliwiające obejrzenie meczu. Do kompletu brakowało tylko informacji o skażeniu radioaktywnym ;-). Oczywiście błyskawicznie upadł temat wyjazdu autokarowego, potem odpadali chętni na wyjazd autem, aż nie został prawie nikt. Jednakże 2 kibiców naszego Bałtyku postanowiło jechać najwspanialszym środkiem transportu kibicowskiego, czyli pociągiem. Dawno już nie jechałem pociągiem na wyjazd, do tego chęć przeżycia przygody na atrakcyjnym terenie… i mnie namówili, choć byłem już nieco zniechęcony. Nie będzie mi jednak wąsaty dziad ze Szczecina życia układał :-). Po 7 rano w sobotę wsiadłem do pociągu zmierzającemu ku Szczecinowi. Nasz hiper mocny 3-osobowy skład stanowili przedstawiciele FC Karwiny, FC Rumia i zachodni bastion Bałtyku czyli FC Lębork ;-). Podróż przebiegała sprawnie, koledzy raczyli się wódką lubelską o smaku grejpfrutowym, natomiast ja jako początkujący abstynent spożywałem niesmaczne napoje niegazowane :-)…. W Szczecinie pęd ku taxi i za 20 zł lecimy w stronę bocznego stadionu Pogoni. Jesteśmy na miejscu… i cóż to? Jeden dyskretny radiowóz psów, kilku ochroniarzy i nic więcej?? Gdzie te kartony? Gdzie psy bezlitośnie egzekwujące zakaz? Gdzie spięci działacze? Ochrona bez żadnego stresu wręczyła nam darmowe bilety na mecz i wpuściła na stadion. Do depozytu oddaliśmy jedynie pół butelki wódki. Depozytem była hałda śniegu, więc wódka w depozycie się przyjemnie schłodziła ;-). Udaliśmy się na koniec sektora i zaczęliśmy rwany doping. Mecz zaczęliśmy oglądać w mniej więcej 30 minucie spotkania. Słychać nas było dobrze, piłkarze po meczu podziękowali nam za doping i przyjazd. Na trybunie (bo była tylko jedna) poza nami ok. 100 osób, w tym 2 w szalach Pogoni. Podczas meczu wpadło 2 konkretnie wyglądających typów, kuknęli na nas no i sobie poszli, bo grupka nasza była marna :-(. Na koniec meczu wybuchła mała awantura w naszym sektorze, gdyż byliśmy we dwójkę z M przekonani, że mecz wygraliśmy 1-0, gdy tymczasem pijany T utrzymywał, że był remis . Kłótnię rozstrzygnął kolega z Bałtyku, który przez telefon powiedział nam, że to pijany T miał rację. Widać picie gorzały poprawia percepcję i zaostrza jakość widzenia ;-). Przy okazji okazało się, że ja i M to prawdziwi hools, którzy mają wywalone na wynik :-). Co do samego meczu to nasi gracze na tle bardzo małoletnich graczy rezerw Pogoni zaprezentowali się nieźle. Nawet nie wiedziałem, że ciągle gra u nas Błażej Adamus, poznałem go :-). Dobrze bronił w naszej bramce Egipcjanin. Niestety nie wiedzieliśmy jak ma na imię, więc ja go nazwałem na swój użytek i zagrzewałem do boju imieniem Ahmed, M imieniem Osama, a pijany T używał obu tych imion naprzemiennie. Po meczu tą samą taxi co poprzednio jedziemy na dworzec. Tutaj jemy parszywe hot dogi (czas na wizytę Gessler i zrobienie tam kuchennej rewolucji he he) i wbijamy się w pociąg. Tutaj dzwoni do mnie chłopak z Gryfa Słupsk, ale i on gdy poznał naszą marną liczbę stracił zainteresowanie na zorganizowanie sobie wspólnego popołudnia. Tym samym powrót z meczu nad wyraz spokojny, już o 18 zakończyłem swój kolejny wyjazd….

Martwa natura z wódką grejpfrutową …

Dworzec Szczecin zdobyty!!!

Wiosenny mecz w zimowej scenerii…


To ci banda!!!

bilecik

Fajna grafa co?? A zdjęcie robione z bardzo daleka. Żegnaj Szczecinie, do zobaczenia za 2 lata w 2 lidze!!!!

wy

Dwóch nie wróciło do domu…

Smutno dziś zaczął się poranek.  Okazało się, że o 4 w nocy jeden z autokarów z kibicami Lechii wracającymi z Gliwic zjechał do rowu. Zginęły 2 osoby. Zawsze bardzo mnie smuci, gdy w tak głupi sposób giną kibice, którzy stanowią najwartościowszą część młodego społeczeństwa w Polsce. Młodzi ludzie zarażeni klubowym fanatyzmem, gotowi poświęcić czas i pieniądze by wspierać swoja drużynę, patrioci, nierzadko radykalni antykomuniści, antylewaki i antyrządowcy… Trudno o lepszą rekomendację. Ostatnia ostoja normalności wśród młodzieży, nie chodząca w spodniach z obniżonym krokiem, nie bujająca się w rytm pseudo muzyki czarnuchów – raperów. Młodzieży, której nie imponują pedalskie programy w MTV, która ma inne zainteresowania niż oglądanie TVN czy czytanie „Wyborczej”… Ech długo by mówić. Smutno i tyle… Spoczywajcie w spokoju.

Ale przy tej okazji nasuwa się inna kwestia. Chłopaki z Lechii mieli wypadek na „jedynce” w okolicy Włocławka. kto jeździ po Polsce, ten wie jak od dobrych 20 lat wygląda przejazd przez keczupowe miasto i jego okolice. Dziura na dziurze i wieczne roboty drogowe, nie kończący się syf i korki. Nasz zjebany anty-polski rząd nie był w stanie dokończyć budowy trasy A-1 i po zjeździe w okolicy Torunia trzeba się właśnie przebijać przez Włocławek aż do miasteczka Kowal. tymczasem obok dziurawej i gównianej „jedynki” wije się nie dokończona trasa… W naprawę trasy numer 1 też specjalnie się nie inwestuje, za to debile nastawiali od chuja i ciut ciut fotoradarów. 69 kilometrów bardzo niebezpiecznej trasy przyniosło śmierć ludziom, bo łatwiej było wstawić kolejny radarek,  i łupić normalnych kierowców, niż zająć się poprawą bezpieczeństwa na tej bardzo uczęszczanej trasie. Ile jeszcze musi zginąć ludzi na „jedynce”, byście śmiecie odpowiedzialne za ten stan rzeczy wzięli się do roboty? Ile jeszcze krwi niewinnej musicie mieć na sumieniu…? Już niedługo was rozliczymy…

Derby nasze

Trochę strasznie pisać o derbach w kontekście meczu z jakąś Polonią, ale co zrobić… Drużyna z Gdańska jest cienka, ale kilku drużynom punkty urwała, a pierwszy mecz rundy wiosennej jest zawsze ciężki. Gdy do tego dodać bardzo marne warunki pogodowe – zawieje i zamiecie – skromne zwycięstwo z Polonią (1-0) należy ocenić zdecydowanie pozytywnie. W odpowiedniej chwili (29 minuta) Drzymała nie drzymał… pardon nie drzemał, i 3 punkty są nasze. Świetlana droga ku ekstraklasie i europejskim pucharom rozpoczęta ;-). Po tym meczu mamy 7 punktów do awansu i jesteśmy 9 nad spadkiem. Do końca rozgrywek 14 kolejek, jest o co grać…. Na tym meczu w młynie Bałtyku ponad 100 osób, z Polonii 5 osób w barwach i z małą flagą.

Nowy szef kościoła katolickiego

No i mamy nowego papięża. Został nim 76-letni Argentyńczyk Jorge Mario Bergoglio. Życzę powodzenia na tym odpowiedzialnym stanowisku w tych jakże trudnych czasach… Być najważniejszą osobą kościoła katolickiego na pewno nie jest łatwo…No i najważniejsze: jest biały. To było bardzo istotne dla mnie i nie tylko dla mnie….;-)